Słowa Konstantej
Stolik
Im więcej światła do czytania, tym lepiej.
Miło widzieć tu wreszcie jakąś ozdobę.
Teraz kolej Maxwella, żeby zorganizować żarówki. Tu jest wszystko napisane.
A to szkoda. Może znajdziemy jakieś inne?
OK, dobra, myliłam się co do tej ręki!
Mówię wam, że pod tym stołem czai się ręka potwora!
Nie to co ogień, ale przynajmniej nie będziemy siedzieć w ciemności.
Wiącha głupich kwiatów.
Zaraz będziemy siedzieć w ciemności.
Trzeba je wymienić.
Szkoda.
Fachowa robota.
Tęsknię za lampami.
Pewna jestem, że nie powinien się gibać.
Długo już nie pociągnie.
Ten bukiet pamięta lepsze czasy.
Spaliło się.
Marny stolik nie utrzyma Wolfganga.
Wolfgang nie lubi ciemności.
Małe kwiatki, słabe, ale ładne.
Nie odchodź, małe światełko.
Małe kwiatki są słabsze niż normalnie.
Spalony drewniany stolik.
Takiego cudownego kawałka drewna nie powinno się zakrywać obrusem.
Najwyższy czas, żeby dodać tu trochę światła, co nie?
Odrobina przyrody potrafi znacznie poprawić klimat.
Potrzebujemy żarówek, co nie?
To już jest koniec, nie ma już nic.
Nie! NIEEEEE!
Potrzebuje przyjaciela do kubka
Świetlny przyjaciel wygląda dobrze!
Och! Stołowy przyjaciel!
Jesteś chory, świetlny przyjacielu?
Jesteś chory, przyjacielu?
To nie było konieczne.
No dobrze, zobaczmy ten stół.
Światło tak jasne, że aż widzę w ciemności!
Nigdy nie opanowałem manier przy stole.
Postaram się zbyt nie smucić, gdy to światło blask porzuci.
Mały kwiatek na tym blacie... Nie wyglądasz zdrowo, bracie.
Ognista pani to zrobiła, flurt!
Moim zdaniem lepiej by w tym wyglądały ryby niż kwiaty.
Przyjazne światełko.
Stół z brzydkim kwiatkiem.
Przydałoby się nowe źródło światła.
Ryba by tak nie zwiędła, florp.
KARBONIZOWANE ŚMIECI.
PO CO NAM TO?
MAKSYMALNA ILOŚĆ ŚWIATŁA.
MOIM PODWŁADNYM SIĘ PODOBA, MIMO ŻE NIE PEŁNI ŻADNEJ FUNKCJI.