Słowa Konstantej
Jest gdzieś tutaj.
A niech to, byłem pewien, że w środku będzie coś fajnego!
W tej chwili jest dość zajęty.
Byłoby zbyt łatwo. Gdyby jednak tych maluchów było więcej...
Za mało miejsc, w których mogłyby się ukryć.
Chyba wystarczy jak na jeden dzień.
Ta brama jest zamknięta.
Chyba nie może tego włożyć.
I po ptakach.
Robota to dla robota.
Do wezwania merma trzeba merma.
Moja pluszowa zabawka nie jest taka straszna.
Potrzebuję poduszki do walki!
Dość mocne.
Chyba nie ma teraz czasu.
Nie czuję się dość chwacko.
To byłoby marnotrawstwo kuli do kąpieli.
Nie mogę, powierzchnia się zeszkliła.
Muszę poczekać.
Mam już zwierzaka.
Nie dosięgnę stąd.
Jestem za bardzo zajęty własnym tygryszopem, by chodzić za innym.
Za wolno!
Ogień mnie parzy.
Zdaje się, że mieliśmy ten sam pomysł.
Jest zbyt niebezpiecznie!
Nie chcę się teraz przebierać.
Po kolei. Nie wszystko naraz.
Trzeba coś przyczepić.
Za mało futra, żeby je ustylizować.
Pełnia mocy!
Dlaczego mnie to nie szokuje? Padła!
Jakaś drobnica.
Za lekkie.
Potrzebuję narzędzi i materiałów.
Ktoś mnie uprzedził.
Ups! Niewłaściwe plany.
Nie pasuje.
Może się uda, kiedy w okolicy będzie spokojniej.
Nie mogę teraz gotować.
Zdaje się, że myślimy o tym samym.
Za daleko!
Tego kapelusza nie przebiję!
Ktoś już go bałwanuje!
Nie mogę! Zaraz się stopi!
Za wysoko!
Pusto. Skorupcja się tu nie szerzy.
Nie mogę tego zrobić, gdy coś się gotuje.
Prawo nauki nakazuje, aby chwilę zaczekać.
Najpierw muszę to wyczyścić.