Słowa Konstantej
Ferma grzybów
Pustka. Naturalny stan każdej rzeczy.
Rosną... wbrew wszelkim przeciwnościom...
Nikt nie ucieknie przed długimi palcami zniszczenia.
W jej sercu zapanował mróz.
Początek życia...
Aż kipi życiem...
Zwęglony przez egzotermiczną reakcję chemiczną.
Trzeba najpierw dostarczyć zarodniki.
Znakomite grzybne plony.
Rozkład jest zbyt zaawansowany, żeby wyrosły nowe osobniki.
Jego wzrost został zahamowany przez ekstremalne zimno.
Grzyby doskonale owocują.
Trzeba je zebrać, zanim przerosną fermę.
Problem z grzybami rozwiązany.
Zwykła głupia kłoda.
Ohyda! Zaczynają się panoszyć!
Ble. Trzeba wypalić tę zgniliznę.
Ogień na pewno by to naprawił.
Rosną w niej grzyby.
Raju, po co komu tyle grzybów?
Wszystko poszło z dymem.
Wciąż nic.
Całkiem niezły zbiór.
Bez sensu. Sama zgnilizna.
Strasznie dziś zimno.
Mamy nasze pierwsze grzyby!
Patrzcie państwo na tego grzyba.
Kłoda nie wygląda potężnie!
To nic.
Mnóstwo małych grzybków!
Martwą kłodę trzeba wymienić.
Nie dość potężny, żeby pokonać śnieg!
Małe grzybki zaczynają rosnąć.
Nie ma już miejsca na grzybki!
Jeśli w lesie płonie kłoda, czy rani to moje uczucia. O tak, i to bardzo.
Potrzebuje trochę pomocy na początek.
Doskonale sobie radzi.
Trzeba wymienić zgniłą kłodę.
Każdy ma czasem cięższy okres, co nie?
No i proszę. Każdy potrzebuje czasem trochę pomocy.
Już nas nie potrzebuje.
Ogień jest zły
Co się stało, przyjacielu?
Mnóstwo nowych przyjaciół!
Och. Najmocniej przepraszam
Zbyt zimne?
Cześć, mali przyjaciele!
Imprezka!
Nie ma tu więcej grzybów!
Jak na moje oko, to zwykły pieniek.