Słowa Konstantej
Krzew kamiennego owocu
Och. Płonie.
Jest skażone. Zbrukane.
Rozprzestrzenia się po nim jakaś nikczemność.
Wydało owoc.
Nie ma mi nic do zaoferowania.
Czuję się podobnie.
Okres reprodukcyjny w jego cyklu życia dobiegł już końca.
Aj, co za marnotrawstwo zasobów.
Obawiam się, że dopadła go jakaś choroba.
Hm, końcówki jego liści zaczynają brązowieć.
To nie może być owoc.
Krzew, który wyrósł z księżycowej gleby.
To nie są wymarzone warunki dla tego gatunku.
Nie wyrosną już na nim żadne owoce.
Taaak!
FUJ, ale śmierdzi!
Chyba choruje.
To jakiś owocowy krzak.
Ktoś już zebrał owoce.
Pff, z zewnątrz nawet nie jest gorący.
Żaden owoc już na nim nie wyrośnie.
O raju, to się pali!
Zdecydowanie nie jest zdrowy.
Chyba zaczyna chorować.
Wygląda, jakby rosły na nim kamienie!
Nie uświadczysz dzisiaj ani jednego kamiennego owocu.
Nie wyglądasz najlepiej, brachu.
Już nie produkuje maleńkich owocków.
Pali się!
Mały krzaczek jest chory!
Nie wygląda najlepiej.
Żaden owoc nie jest mocniejszy od potężnej szczęki Wolfganga!
Dzisiaj nie ma małych owocków.
Jest bardzo gorąco.
Nic już na nim nie zostało.
Nie jest dobrze.
Chyba niedługo będzie po nim.
Troszkę śmierdzi.
Czy to jest owoc?
Jakiś bez wyrazu ten krzak.
Jest całkiem gorąco.
Odpoczywaj, stary przyjacielu
NIEEE! AAA! POMOCY!
O nie! Przyjaciel jest chory!
Dobrze się czujesz, przyjacielu?
Wyrastają na nim kamienie do brzuszka
Nie ma jeszcze kamieni do brzuszka
Dość ciepło?
Już nie wróci na ten padół.
Płoną góry, płoną lasy.