Słowa Konstantej
Smutkolec
Drzewiej zachowywano przy nich ostrożność.
To pień.
Wygląda trochę jak potwór… ale to chyba tylko drzewo.
Ojej, lubiłem to drzewo…
Cóż za niezwykle odpychające drzewo.
Do widzenia.
To drzewo nie wygląda zbyt przyjaźnie, non?
Został tylko pieniek.
Widok ten przyprawia mnie o dreszcze.
Może i lepiej.
Tworzy wspaniałą atmosferę grozy, czyż nie?
Szkoda.
Wygląda strasznie, ale to nie znaczy, że jest czymś złym!
Biedny pan drzewo.
Dotknęła je ciemność.
To drzewo już spoczywa.
Czyżby niepokój, który czuję, był mechanizmem obronnym tego drzewa?
Tak myślałam, nie czuję już niepokoju.
Ale brzydkie drzewo.
Pieniek też jest brzydki.
Co za posępne drzewo.
Przyznam, że nie będę za nim tęskniła.
Drzewo daje Wolfgangowi smutne emocje.
Teraz jest znacznie lepsze.
Za dnia jest równie przerażające.
Już po strasznym drzewie. Płakać nie będziemy.
Ładne włosy, przyjacielu.
Będę tęsknił za przyjacielem.
Drzewo z włosami tylko stoi, a każdy się go boi.
Zaiście, znikło i życie, i liście.
Fajne rogi, florp!
Glorp. Drzewo z rogami zniknąć.
BRZYDZI MNIE NA WIELE SPOSOBÓW
STAN: OPTYMALNY