Słowa Konstantej
Pradawna brama
Nabiera siły.
Potrzebuje czasu na odzyskanie sił. Ja zresztą też.
Ta brama ulega destabilizacji.
Kluczowe elementy wciąż są całe.
Znów funkcjonuje jak należy.
Chyba musimy poczekać, aż się naładują.
Chyba powinniśmy dać im odpocząć.
Czy to powinno wydawać taki dźwięk?
Wygląda, jakby brakowało części.
Działa!
Czy ktoś jeszcze słyszał trzask magii w powietrzu?
Na razie lepiej to zostawić w spokoju.
Pole magiczne słabnie!
Jak trochę przy niej podłubię, to na pewno ją naprawię.
Emanuje dziwną energią. Prawie jak...
Chyba się ładuje.
Trwa regeneracja.
Dzieje się coś niebezpiecznego.
Wszystkie części wróciły na miejsce.
Gotowe.
Droga stanie wkrótce otworem!
Przez pewien czas nie będzie zeń pożytku.
Czarnoksięstwo! Bifröst był sztuczką Lokiego!
Oto Bifröst!
Światło wskazujące drogę!
Żywi się mroczną energią.
Lepiej jej nie nadwyrężać.
No to się porobiło…
Brakuje klucza.
To fatalny pomysł.
Co ono robi?
To i tak nie była droga do domu.
Wygląda, jakby miało zaraz wybuchnąć!
Potrzebujemy innego kawałka, aby je włączyć.
Czy naprawdę pójdziemy do domu?
Zabierz nas daleko stąd.
Jeszcze przez pewien czas nie możemy tego zrobić.
No cóż. Mam nadzieję, że to szybka śmierć.
Zgaszony płomień nadziei… Jakże to pasuje.
Och, nadziei przeklęta!
Gromadzi moc.
Cierpliwości.
Lepiej się stąd zabierać zanim wybuchnie.
Gdzie też może prowadzić?
Załatwione.
Coś tu się dzieje dziwnego.
Wrócę później.
Wybuchnie?!
Czemu ktokolwiek chciałby tutaj mieszkać?
Zapaliło się!