Słowa Konstantej
Pradawne światło
Musi być jakieś źródło energii.
Doprawy, niepokojący blask.
Musi być jakiś sposób, aby to włączyć.
Cóż, przynajmniej się świeci!
Nie wiem, czy chcę zapalać te światła...
Lepiej trzymać się na dystans.
Wyłączony, na razie.
Odpowiada za to jakaś dziwna siła.
Pradawna sadzawka, w której mieszkają płomienie.
Bezbożny płomień.
Bez paliwa nie ma energii.
Żywi się koszmarami.
Nie ma światła.
Nie podoba się nam.
Nie ma tu światła.
Ogniki śmierci tańczą przed moimi oczami.
Podejrzewam, że zasila je to upiorne paliwo.
W rzeczy samej. Klucz zapewnił moc.
Eech, upiornie.
Teraz jest nawet jakby bardziej upiornie.
Chyba trzeba włączyć.
Chyba nie do końca rozumiem, jak to działa.
Można zapalić światło.
Światło jest straszniejsze od mroku.
Musi być jakiś sposób, aby je włączyć.
Co za koszmar.
Nie działa
Światło!
Nie jestem pewien, jak się tym bawić.
Ooo! Włączyło się!
Potrzeba ognia?
Glurp! Straszne!
DZIWNIE WYGLĄDAJĄ
WYKRYTO ŹRÓDŁO ŚWIATŁA