Słowa Konstantej
Myszomarchew
Chyba czegoś brakuje.
Ani mi się waż! Wstawaj, mamy wyścig do wygrania!
Wstawaj! TEMPO, TEMPO!
Nie idź, BIEGNIJ!
Nie, nie! Nie tędy!
Nie w tę stronę, jasnooka!
Zaczynamy eksperym... ee, znaczy, wyścig!
I to by było na tyle.
Czy marchewki powinny mieć nogi?
Z bliska jesteś trochę brzydka.
Prawie urocza.
Och. Zapomniałem o zawodnikach!
Ej! Musimy zacząć od nowa, moja usnęła!
Ten dźwięk znaczy "biegnij"! No, dalej!
Biegnij szybciej, przecież trenowaliśmy! Prawda?
Ej! Musisz się odwrócić!
Linia mety jest w drugą stronę! W. Drugą. Stronę!
DO BIEGU - GOTOWI - START!
Biedactwo.
Tutejsze warzywa są bardziej interesujące niż w domu.
Tylko nie wygryź mi dziury w kieszeni.
O czym śnią marchewki?
O czymś zapomniałam? Aaa! Myszomarchwie!
Nie ma czasu na sen!
To nie jest dobra pora, żeby sobie tak stać!
Jakim cudem mam taką wolną myszomarchew?
O, nie... Musiała jej się udzielić moja kiepska orientacja w terenie.
Nie tędy, wracaj!
Na mój znak: trzy, jeden, dwa... START!
Chyba się zepsuła.
W życiu nie widziałam tak żwawej marchwi.
Przestań się wiercić!
Ucięła sobie drzemkę.
Pardonnez-moi, tak się podekscytowałem, że zapomniałem znaleźć zawodnika!
Mon dieu! Czy to śpiączka z przejedzenia?
Moja myszomarchew zamarła!
Musisz się szybciej ruszać!
Non, mon amie! Nie tędy!
W drugą stronę, mon amie!
Do biegu! Start!
Ciekawe, jak byś smakowała.
Chyba miałem kiedyś podobny koszmar.
To mięso czy warzywo?
Bonne nuit.
Jarzynowe bestie muszą zająć miejsca, by gonitwa mogła się rozpocząć!
Na Odyna, zbudź się!
Nie! Nie możesz się wahać!
Przyspiesz swój krok, gryzoniu!
Głupia jarzyno, gonitwa jest w tę stronę!
Nie można ufać jarzynom, że zrobią cokolwiek dobrze.