Słowa Konstantej
Głaz
Chyba uda mi się go unieść.
Nie dosięgnę.
Woba, weź mi z tym pomóż!
Nie mogę się tam dostać!
Na pewno mogłabym go podnieść. Tylko... to może chwile potrwać.
Nie mogę dosięgnąć.
Na pewno mam dość siły, by to przesunąć.
Nie mogę się do tego dostać.
Cóż za obraz potęgi.
Oczyszczę drogę!
No cóż. Sam się nie ruszy.
Wpierw musimy zająć się pozostałymi.
Trzeba będzie wydobyć zeń surowce.
Wpierw musimy pozbyć się innych.
Nazywaj mnie Syzyfem.
Tak blisko, a jednak tak daleko.
Chyba dałoby się go poruszyć.
Musimy usunąć wpierw okoliczne głazy.
Po prostu to rozwalmy.
Nie mogę się tam dostać!
Powinno dać się go ruszyć.
Za niska jestem.
Podnieść kamień to nie problem.
Wolfgang musi przenieść inne kamienie.
Trochę roboty i się go ruszy, na spokojnie.
Nie dosięgnę.
Spadające skały?
Nie sięgam. Och
Mógłbym go przesunąć, gdybym chciał!
Hop, kicnięcie i o skok za daleko!
Ogromny głaz...
Nie sięgam, florp!
ZNISZCZĘ CIĘ, GŁAZIE
TEN GŁAZ NIE CHCE PODDAĆ SIĘ ZNISZCZENIU