Słowa Konstantej
Wazon stołowy
Ładny wazon bez kwiatów.
Fajnie jest mieć trochę światła.
Ładny wazon z kwiatami.
O ile pamiętam, Maxwell miał wymienić żarówkę.
Nie wyglądają zbyt świeżo.
Woba, zjadłaś te kwiaty?
Oooch, przydatne.
Woba, nie zniszcz ich.
Woba, znajdźmy nową!
Ale ma smutne oblicze.
Wydawało mi się, że wcześniej je wymieniłam. A może później?
Jak nowa.
Piękne.
Przysięgłabym, że dopiero co ją wymieniłam.
Ulotne.
Jak najszybciej trzeba je wymienić.
Zrobiło się trochę jaśniej.
Ładne kwiaty, ale wolę bataty.
Wygląda trochę ponuro.
Przepraszam, maman.
Pusty. Może posłuży za cel do strzelania?
Jasny blask.
Zachowaj je na mój pochówek.
Światło gaśnie.
Piękno przemija, chwała pozostaje.
Puste naczynie czekające na dekorację lub światło.
Tymczasowy odpoczynek od mroku.
Ma walory czysto dekoracyjne.
Teraz kolej Wilsona, żeby zdobyć żarówki.
Każdy kwiat, nawet najpiękniejszy, kiedyś więdnie.
Przypomina mi się polowanie na antyki z mamusią.
Jasno i przyjemnie.
Podoba nam się!
Niedługo zgaśnie.
Wyglądają dość smutno.
Coś nakazuje mi się w niego wpatrywać.
Świeci... przynajmniej na razie.
Wyrwaliśmy kwiaty z ich domów dla własnej przyjemności.
Wszystko kiedyś umiera.
Tak jest chyba lepiej...
Ach, przydałaby się serweta, prawda?
Im więcej światła do czytania, tym lepiej.
Miło widzieć tu wreszcie jakąś ozdobę.
Teraz kolej Maxwella, żeby zorganizować żarówki. Tu jest wszystko napisane.
A to szkoda. Może znajdziemy jakieś inne?
Pusty. Równie dobrze można go spalić.
Nie to co ogień, ale przynajmniej nie będziemy siedzieć w ciemności.
Wiącha głupich kwiatów.
Zaraz będziemy siedzieć w ciemności.
Trzeba je wymienić.