Słowa Konstantej
Łuskowaty piecyk.
Daje dużo ciepła, ale niedużo światła.
To chyba nie powinno tak wyglądać.
Ale pali!
Czy on do mnie mruga?
Czy mogę na tym upiec pianki?
Nie pomogło...
Upieczona!
Cieplutki!
Może poświęcę chwilkę, by ogrzać moje stare kości.
Gdybym tylko mogła cofnąć się w czasie i podjąć inną decyzję. Gdybym tylko mogła.
Może poświęcę chwilkę, by ogrzać moje stare kości.
Może poświęcę chwilkę, by ogrzać moje stare kości.
Zdobiony piec.
Da się to naprawić?
Ależ buzuje!
Chyba iskiereczka na mnie mruga.
Utrzymuje ciepło poległej bestii.
Był świadkiem wielu bitew.
Jego serce wypełnione jest straszliwym smoczym ogniem.
Wewnątrz szaleje małe inferno.
Doskonałe wzornictwo!
Toż to niegodne.
Czerwone klejnoty dają mnóstwo ciepła.
Z jednym klejnotem pali się umiarkowanie.
Pomysłowy piecyk!
Co ci się stało w twarz?
Gorący jak piec!
Ciepły piecyk.
Jego zęby nie kąsają.
Żałosne.
Nie trzeba się schylać, żeby sprawdzić, czy ciepły. Czuję aż tutaj.
Daje dużo ciepła... ale nie światła...
Bardzo wydajny piec zasilany magią.
Hmm... ciekawa modyfikacja.
Magia dwóch klejnotów sprawia, że płonie z największą mocą.
Płonie z połową mocy.
Włączmy go z powrotem!
No jest to jakiś pomysł.
Chyba się zakochałam.
Wetknijmy tam jeszcze jeden klejnot!
Całkiem ciekawa grzałka.
Warto byłoby to naprawić.
To się nazywa piec.
Przydałoby się trochę więcej mocy.
Łuskowaty garnek do robienia ciepła.
Ale urocze!
Wolfgang nie chce przypalić wąsów!
Mądra pani ostrzegała, żeby nie dotykać gołymi rękami.
Kiczowaty...
Jeszcze bardziej kiczowaty...