Słowa Konstantej
Stolik
Spalony wazon na spalonym stoliku.
Muszę tu coś postawić.
Fajnie jest mieć trochę światła.
Kwiatek w wazonie na stoliku.
Ktoś pamiętał o nowych żarówkach?
Nie wygląda zbyt świeżo.
Tak się zaczynają pożary lasów!
Ej... pod spodem coś się chyba poruszyło.
Ta-dam! Światło!
Czy ktoś tu dekoruje?
Chyba trzeba wymienić żarówkę.
Te kwiatki wyglądają smutno.
Mogło mi pójść lepiej.
Ktoś nie włożył kwiatów do wazonu. Może ja...
Jak nowy.
Od teraz nie będę ufać ładnym stołom znalezionym w dziczy.
O, nie! Znowu zapomniałam wymienić żarówkę?
Ma już swoje lata.
Trzeba było wcześniej wyjąć z piekarnika.
Przydałoby się tu coś postawić.
Zrobiło się trochę jaśniej.
Tęsknię za zastawą stołową...
Wygląda trochę ponuro.
Mam nadzieję, że maman Angeline dobrze się odżywia beze mnie.
Nawet się nie zmęczyłam.
Niczego tu nie ma.
Światło świeci jasno.
Hołd na cześć piękna Frei.
Światło gaśnie.
Ich piękno gaśnie.
To nie było potrzebne.
Puste naczynie czekające na dekorację lub światło.
Tymczasowy odpoczynek od mroku.
Ma walory czysto dekoracyjne.
Teraz kolej Wilsona, żeby zdobyć żarówki.
Każdy kwiat, nawet najpiękniejszy, kiedyś więdnie.
Antyki to i tak straszna głupota.
Przypomina mi się polowanie na antyki z mamusią.
Jasno i przyjemnie.
Wygląda świetnie!
Niedługo zgaśnie.
Wyglądają dość smutno.
Nic nie trwa wiecznie.
Mroczny odpowiednik preparowania. Podoba mi się.
Świeci... przynajmniej na razie.
Wyrwaliśmy kwiaty z ich domów dla własnej przyjemności.
Wszystko kiedyś umiera.
Tak jest chyba lepiej...
Cóż, chyba nie ma co komentować.
Ach, przydałaby się serweta, prawda?