Słowa Konstantej
Glomer
Całkiem słodki na swój paskudny sposób.
Jak w kokonie.
Nie bądź zazdrosna, Woba, zawsze będziesz moją najlepszą przyjaciółką.
Musi być zmęczony po całym dniu robienia... czegoś.
A kto jest najśliczniejszym robaczkiem? Ty jesteś!
Znowu śpisz?
Chyba go lubię.
Śpij dobrze, mon ami.
Majestatyczny robal.
Drzemie.
Latająca fabryka śluzu.
Ślini się we śnie.
Fajne ma oczy.
Znajdziemy ci kocyk!
Och, mała, wesoła, puchata kuleczka. Zginiesz.
Nie żyje? A nie, tylko śpi.
Przedziwny przedstawiciel gromady owadów.
Chyba odpoczywa.
Ale włochaty! I oślizgły...
No dobra, powiedzmy, że jest trochę uroczy.
Ty patrz, jakie ma oczy.
Zasłużył na przerwę.
Dlaczego za mną łazisz, dziwny robalu?
Czas, żeby Wolfgang zwiał!
Lataj śmiało, maleńki!
Śpij sobie, kolego.
Fajny jesteś. Zostań ze mną
Cii...
Cóż za myśli srogie mogą czaić się w tej dziwnej głowie?
Gdybym tak był demonem snu.
Hi, hi, brejkowaty robaczek!
Dobranoc, robaczku.
ROZUMNA FORMA KAMIENNEGO INSEKTA
W TRYBIE UŚPIENIA