Słowa Konstantej
Kamień termalny
Zimny kamień.
Zimniejszy niż lód.
Mógłbym zmienić jego temperaturę.
Miły i cieplutki.
Całkiem ciepły i milutki... jak na kamień!
Ach... Miło i chłodno.
Mrozi prawie tak, jak moje historie, prawda?
Ale ładny kamień.
Gorące! Gorący kamień!
Prawie tak miłe, jak przytulanie się do Woby.
Zimne w dotyku.
Lodowate.
To nie jest zwykły kamień.
Prawie przypaliłam sobie palce!
Coś na rozgrzanie.
Wciąż zimny.
Zimny jak głaz.
Kamień termalny.
Gorący!
Pięknie się ogrzewa.
Kamień zrobił się zimny.
Kąsają mnie zęby mrozu!
Niezwykle użyteczny kamień.
Loge byłby dumny.
Kamień zrobił cię ciepły.
Przyjemnie chłodny.
Jest tak zimny, że ledwo mogę go utrzymać.
Kieszonkowa grzałka.
Jest tak gorący, że ledwo mogę go utrzymać.
Przyjemnie ciepły.
Robi się zimny!
Zimny w dotyku!
Kamień.
Ciepły w dotyku!
Robi się ciepły!
Umiarkowanie zimny kamyk. Nic więcej.
Zamarznięty, jak me serce.
Leży i bezczelnie zabiera miejsce.
Kto płonie najjaśniej, najszybciej się spala.
Ciepławy i bez życia, jak każdy inny kamień.
Jest troszkę zimny.
Jego temperatura spadła poniżej zera.
W tak zwanej temperaturze pokojowej.
Jest dość gorący, by oddawać ciepło i światło!
Jest troszkę ciepły.
Zimny jak głaz.
Zamarznięty na kamień.
Ogień mógłby go ożywić!
Ale się świeci!
Nie ma płomienia, nie ma prawdziwego ciepła... Gdzie tu przyjemność?