Słowa Konstantej
Gorące źródło
Prosta reakcja chemiczna.
Muszę poczekać, aż znów się napełni.
Gdybym tylko mógł wymoczyć moje zmęczone kości.
Woda zamienia się w szkło pod wpływem księżyca. To przecież jedno z podstawowych praw fizyki.
Na pewno jest bezpiecznie.
To krater. Chyba są dość częste na Księżycu.
Świetnie by się tu pływało! Nawet woda jest podgrzewana!
Jak zastygnięte w czasie.
Nie ma sensu kwestionować tych rzeczy.
Nie ma co stać nad pustą dziurą.
Wygląda tak ciepło i zachęcająco.
Ogromny zamarznięty plusk.
Ale piękna woń.
Pusty zbiornik.
Szkoda, że nie mam czasu na porządną kąpiel.
Wygląda całkiem ładnie w świetle księżyca, non?
Nasycone księżycową mocą!
Dziwne, nigdzie nie widzę ognistego giganta...
Może pod spodem drzemie ognisty gigant!
Och, nie! Gigant został uwięziony!
Trochę pretensjonalne.
W tym stanie na nic mi się nie przyda.
Tęsknię za długą, gorącą kąpielą.
To szkło może mi się do czegoś przydać.
Ładnie pachnie i ślicznie wygląda.
Ojej, wyschło.
Plusk, chlap.
Moglibyśmy to rozwalić.
Nie rozumiem, co to dało.
Nic tu dla mnie nie zostało...
Kiedy spoglądam w swe odbicie, patrzy na mnie duch.
Pokryte grubym szkłem.
Później z pewnością zamoczę sobie stópki.
W swoim czasie źródło ponownie się napełni.
Moim starym stopom dobrze by zrobiło, jakbym je porządnie wymoczyła.
Mam poważne podejrzenia, że szkło księżycowe składa się obecnie z materii organicznej.
Fajnie się rzuca te bomby.
Co jest lepszego niż gorące źródło? Ognisko!
Ale cieplutkie!
Rozwalamy to?
Nie przepadam za kąpielami z pianą, ale to wygląda nawet nieźle.
Wyschnięte na wiór.
Bardzo przyjemne gorące źródło.
Rany, powierzchnia porządnie się zeszkliła.
Kałuża ma teraz ładny zapach.
Teraz to tylko dziura w ziemi.
Gorąca kałuża.
Potężny Wolfgang przebije głupie szkło!
Wygląda zacnie!
Sprawdźmy, czy napełni się ponownie.