Słowa Konstantej
Głowa merma
Pieczone mięso merma jakimś cudem śmierdzi jeszcze gorzej.
Śmierdzi niemiłosiernie.
No i straciłem dowód.
Łoł, ona nie jest z gumy, tylko chyba prawdziwa!
Och, co za podłość.
Ciekawe, jak długo ze sobą walczą.
Chyba trzeba go spalić jeszcze raz!
Smród wcale nie ustępuje z czasem...
Bezgłowy. Spalony. Śmierdzący.
Czuć go aż stamtąd!
Pieczona głowa merma. Pychota.
Ciężko się uwolnić od ich wzroku.
Ciekawe, kto to był.
Szkoda jedzenia.
Jakimś cudem znalazł sposób, by upaść jeszcze niżej.
Żadnej godności.
Teraz ani nie gnije, ani nie fermentuje.
Nie jestem pewna, czy gnije, czy fermentuje.
Tutaj nawet ogień nie pomoże.
I widzisz, co cię spotkało przez ten smród?!
O raju, ale fetor.
Lepiej będzie, jak się jej pozbędę.
Już nie taki przystojny.
Ależ przystojny diaboł!
Niesamowite. Teraz śmierdzi jeszcze gorzej.
Śmierdzi jak na rybackim kutrze.
Same popioły
Zgniła
Żegnaj, obrzydliwy łbie.
Okazuje się, że są rzeczy obrzydliwsze od pożerania dusz.
Glurp...
Kto mógł coś takiego zrobić...
PRÓBA OGNIA.
RYBOSTWÓR WYGLĄDA JESZCZE GŁUPIEJ NIŻ NORMALNIE