Słowa Konstantej
Niebiańska szczelina
Mój mózg pulsuje od spokoju i przerażenia jednocześnie.
Zaczynają pojawiać się pęknięcia.
Woba, słyszysz ten szept?
Są tam jakieś potwory?
Tutejsze powietrze aż brzęczy od potencjału.
Lepiej będę tu patrzeć pod nogi.
Dostaję od tego gęsiej skórki.
Wygląda, jakby sięgało nieskończenie głęboko.
Wnętrze jaśnieje wiecznym światłem!
Zwykła dziura w ziemi.
To nie jest magia cienia.
Mam ważniejsze rzeczy na głowie, niż zajmowanie się dziurami w ziemi.
Chyba próbuje coś powiedzieć!
Muszę uważać, żeby nie wejść na pęknięcie!
Widzę światło.
Nawet ziemia się rozpada pod wpływem nacisków.
To inny rodzaj magii niż ten, którym posługuje się Maxwell.
Cykle księżyca w tym miejscu zaczynają nabierać sensu.
Fuj, chyba coś do mnie szepcze.
No nie wiem, może trzeba tam wsadzić jakieś rzeczy.
Hm, ciekawe, czy tę energię da się jakoś wykorzystać.
Ciekawe jak jest głęboka...
Wolfgang jest przerażony, ale szczęśliwy.
Pęknięcie w ziemi się! Maleńkie!
Dziwnie zachęcająca, no nie?
Zwykła dziura w ziemi, nie?
Sprawia, że głowa robi "łiii-ooo, łiii-ooo"
Halo? Nikogo tu nie ma
Od tej magii mój mózg robi się mięciutki i lekki!
Ciemna dziura, głęboka, że końca nie widać!
Glurp... dziwnie mi w głowę.
ECHO! Echo! Echoooo...
WYSZEPTUJE MI ZAKAZANĄ, KSIĘŻYCOWĄ WIEDZĘ
KSIĘŻYCOWA DZIURA!