Słowa Konstantej
Nora rabuwydry
Pusta nora. Nic się tej wydrze nie wydrze.
Dobrze się przyjrzę tej wydrzej norze.
Wygląda na to, że nic tu nie ma. No cóż!
Woba, chyba coś znaleźliśmy!
Nic tu nie ma. Ruszajmy dalej.
Coś tam jest. Mam nadzieję, że wartościowego.
Nic tam nie widzę.
Ograbimy tę spiżarnię?
Cóż, pusto.
Są tu łupy do zagrabienia.
Pusto. Powinienem współczuć temu śmierdzącemu bandycie?
O, coś tu mamy.
Nic nie widzimy.
W środku widzimy zabawki!
Niczego nie posiada.
Jeśli wszystko stąd zabiorę, to stworzenie może umrzeć z głodu.
Absolutnie nic tu nie ma.
Zostawiła tu swoje łupy.
Wygląda na pustą. Równie dobrze możemy ją spalić.
Powinnam zabrać wszystko ze środka. Potem ją spalę.
Wszystko zużyte.
Może zostawiła nam tu jakieś cacka.
Wolfgang nie widzi nic do zabrania.
Ooo, może coś dla Wolfganga?
Nic dla nas nie zostawiła.
A co my tu mamy?
Zero rzeczy.
Kradniemy od przyjaciela kradzieja?
Nada? No to nura w inną norę.
Oskubmy tego opazurzonego oprycha.
Glorp! Brakować rzeczy ryboszczura!
Bawić się w kradzież z ryboszczurem, flort!
TYPOWE
WEZMĘ WSZYSTKO. NAWET JEŚLI TEGO NIE POTRZEBUJĘ