Słowa Konstantej
Śnieżyk
Okaz z mroźnych pustkowi.
Ale mięciutki.
W moim podręczniku ma inny kolor...
Ale puszysty.
To jakiś niebieskawo-biały ptak.
Tylko nie dziob moich zegarków kieszonkowych!
Chyba mu zimno.
Ogrzej się mym ciepłem, pierzasty przyjacielu.
Ten ptak wie, co to mróz.
Ale puchate piórka.
My się chyba nie znamy...
Nie wiem, co powiedzieć...
Ale piękne, białe piórka!
Nazwijmy go „Francis”.
Życie z jałowych, mroźnych pustkowi.
Jest taki miękki. To wróg.
Zimowe okrycie dla kardynała? Przedziwne!
Jest taki delikatny.
Wydaje się zmarznięty. Na pewno szuka ognia.
Ale puchaty.
Nikomu nie wadzi.
Same pióra i kości.
Ładny biały ptaszek.
Puchaty ptaszek. Ładny ptaszek.
Leć na południe, czy coś.
Kradnie moje ciepło.
Śnieżny ćwirek
Potrzebuje domu
To jakiś ptak. Tak przynajmniej słyszałem.
Tylko uważaj na palce.
Śnieżny ptak.
Cieszy się, że jest moim zwierzątkiem.
GŁUPI PTAK.
PIERZASTY KLEKS.