Słowa Konstantej
Tarcza terroru
Tarcza jak się paszczy.
Tłumaczę sobie, że się uśmiecha.
Oj, to niepokojące... ale nie będę zaglądała darowanej tarczy w zęby.
Mon dieu, kolejna gęba do wykarmienia...
Po co kulić się ze strachu za tarczą, jak można nią atakować?!
Przynajmniej pozbycie się tego potwora na coś się przydało.
Pani Wiklińska mówi, że nie powinniśmy gryźć.
Nic tak naprawdę nie ochroni nas przed grozą tego okrutnego świata.
Wydaje się lepsza do ataku niż obrony.
Przynajmniej nie ma na niej mazi z oka.
Nie mogę pozwolić, żeby taki dobry mechanizm się zmarnował.
Ha, ha! Teraz to Wolfgang ma straszne wielkie zęby!
Hmm, metalowe zęby nadałyby się do ścinki idealnie...
Ciam, ciam!
Uśmieszek spełzł z jego ust, hihihi!
Czemu on gryzie, a ja wpadam w kłopoty?!
PRZESYŁANIE DANYCH OBRONNYCH: POZOSTAŁ JEDEN TERROBAJT.