Słowa Konstantej
Czerwony zarodnik
Takiemu to dobrze.
Schowam małe światełko do kieszeni.
Nie jedz zarodników, Woba, bo dendrogrzyb wyrośnie ci w żołądku!
Robalom w mojej kieszeni przydałoby się trochę światła.
Przynajmniej trochę ożywiają to miejsce.
Oby nie zaczął tam rosnąć.
Coś tak ładnego musi smakować równie wspaniale, prawda?
Coś wspaniałego.
Odpoczywaj, dobrotliwy duchu płomienia.
Mogę skierować to światło, gdzie zechcę.
Ta magiczna czerwień jest tak intensywna, a jednak pozostaje dla mnie wciąż bezużyteczna.
Mam nadzieję, że nie poplami mi surduta.
Nasz ulubiony kolor! Czerwony!
Jak będziemy się na niego patrzeć, zamienimy się w kamień!
Jego życie jest krótkie, ale piękne.
Tyle zginęło. Ale ten jest bezpieczny.
Jasny czerwony nośnik informacji genetycznych.
Jestem nośnikiem nośnika informacji genetycznych.
Jak szybujący ogień!
Na pewno łatwo się pali.
W fabryce wdychałam gorsze wyziewy.
Nieco dodatkowego oświetlenia nie zaszkodzi.
Mały czerwony robal?
Wolfgang będzie miał pupila.
Szybująca czerwona szyszka!
Może kiedyś będziesz wspaniałym drzewem.
Ale ładny!
Puci, puci!
Aż kręci mi się w głowie!
Moje kochane zarodniki.
Lata!
Latający pyłek jest teraz mój!
BIOLOGICZNE ZANIECZYSZCZENIE POWIETRZA.
UDAŁO MI SIĘ GO SCHWYTAĆ.