Słowa Konstantej
Głazogałąź
Aż się gotuje.
Brak tu wsparcia.
Ledwo wiąże koniec z pnączem.
Wobuś, uważaj!
Teraz możemy zabrać się za wydobywanie!
Jak uwolnić ten kamień? To toporne pytanie, ale palę się do odpowiedzi!
Wkrótce nadejdzie czas, by ten kamień upadł.
Czas coś wydobyć.
Wygląda na szybką robotę.
Pachnie jak pieczone warzywa.
Gotowe do żniw.
Hm. Minerały i błonnik.
Płomienie pożerają chwalebny pęd! Tak, zbliża się koniec jego ostatniej sagi.
Łupy gotowe do grabieży.
Doprawdy, ten tęgi pęd to potężny mistrz – wznosi głaz, by zmiażdżyć nieprzyjaciół!
Uch, ale tu gorąco.
Teraz ktoś powinien coś z tego wydobyć.
Co ta skała tam robi?
Z drogi!
Wydobędziemy coś z tego!
Gdy gałąź się złamie...
Upadek jest nieunikniony.
Nie ma już żadnego wsparcia.
Pnącza niosą ciężkie brzemię.
Spalenie drzewnej podpory ułatwi dostęp do minerałów.
Z tego głazu można już coś wydobyć.
Struktura tej rośliny wydaje się wystarczająco silna, by utrzymać taki głaz mimo jego znacznej masy.
Mm. Tak.
To skała.
Wiem, co mam zrobić.
Zaraz spadnie.
Zostanie po tym wgniecenie.
Trochę za dużo ciężaru na górze.
Nie zmiażdżysz Wolfganga!
Wolfgang może to podnieść, ale teraz nie chce.
Mocny pień! Jak Wolfgang!
Można podejść do tego i tak.
Ktoś krzyczał coś o głazach?
Lucy, zaczynamy?
Przyjaciel jest za gorący!
Gdzie pnączowy przyjaciel?
Dobry pnączowy przyjaciel!
Kto pień podpali, ten głaz wnet zwali!
Harować będę, aż coś wydobędę!
Skałę widzę tam, ale jak uwolnić ją mam?
To zaraz florp!
Ha, ha! Florp!
Ja zrobić florp.
ZWĘGLANIE
OCZYWIŚCIE. ŻE TO ORGANICZNY KOMPONENT ZAWIÓDŁ