Słowa Konstantej
Drewniany mur
Spaliło się!
Kłuje!
Obozowisko!
Mam nadzieję, że nikt nie zrobi sobie krzywdy, przechodząc przez to.
Następnym razem użyję czegoś mniej łatwopalnego.
Niezbyt to zachęcające, prawda?
Drewno się pali. Któż mógł przypuszczać?
Czas poustawiać słupki.
Ogień, jedyna słabość drewna!
Można by kogoś na to nadziać.
Ani wytrzymały, ani łatwopalny.
Całkiem wytrzymały, ale łatwopalny.
Okazuje się, że drewno bardzo dobrze się pali.
Jak fort z poduszek, tylko drewniany!
Nadciąga nieuniknione.
Tylko opóźni to, co nieuniknione.
Ogień był jego jedyną słabością.
To już można nazwać ochroną.
No i się zapaliło!
Może się łatwo zapalić...
To po prostu znak, że musimy wybudować więcej.
Elegancko i solidnie.
Żegnajcie, zaostrzone badyle!
Witajcie, zaostrzone badyle!
Tęsknię za tobą w dawnej postaci.
To mi się podoba!
Niee!
Tylu przyjaciół
Z pewnością jakiś głupi psikus.
Aby mnie nie wypuścić, czy aby ciebie nie wpuścić?
Ooo, a to był taki ładny mur...
Ładnie by się prezentował, gdyby zawisły na nim głowy świniaków.
CZUJĘ SIĘ MNIEJ PEWNIE.
CZUJĘ SIĘ ODROBINĘ PEWNIEJ.