Słowa Konstantej
Dźwig
Chyba coś mi nie wyszło.
Szlag! Przyszedłem z pustymi rękami.
To przecież od razu pójdzie.
A co my tu mamy?
Niech popracuje za mnie.
Następnym razem mi się uda!
Hę? Nic?
Tak złapiemy potwora morskiego!
Cóż... potwór morski to to nie jest.
Niech to będzie potwór morski, proszę, proszę, proszę...
Co za utrapienie, spróbujmy jeszcze raz.
Zmarnowałam swój cenny czas.
Na szczęście nie muszę sama tam nurkować.
Ha! Mam!
No szybko! Chcę zobaczyć, co to jest!
Ach, nie trafiłem!
Może spróbuję ponownie.
Przypomina mi się, jak kiedyś pływałem na kutrze.
A cóż to wyłowiłem z głębin?
Ah bon! Mam coś!
Chybiłam...
Mój wysiłek poszedł na marne.
Ocean tylko czeka, aby go złupić.
Oto moja nagroda!
Łupy dla zwycięzcy!
Kolejne fiasko!
Sam już nie wiem, na co liczyłem.
Teraz będziemy odgrzebywać stare dzieje, tak?
Ciekawe.
Chyba coś mam.
Ups! Pudło.
Oj... Nic tu nie ma.
Będziemy szukać skarbów!
Czy to coś fajnego?
Mamy coś!
Wszystko zawsze wymyka mi się z rąk...
Tylko pusta.
Wątpię, żebym znalazła coś ciekawego.
Coś takiego otrzymałam za cały mój wysiłek.
Wyciąga coś z głębin...
To będzie wymagało ode mnie pewnej dozy precyzji.
Ojej... chyba pora, żebym przetarła okulary.
Ludzkość korzysta z dźwigów od setek lat.
Mam coś!
Cierpliwość i precyzja czynią mistrza.
No serio? Przecież byłam blisko!
Wygląda na to, że nie złapałam absolutnie niczego.
Nadaje się tylko do wybierania szajsu z dna oceanu.
O ile nie jest to coś łatwopalnego, nie jestem zainteresowana.
No chodź juuuż...