Słowa Konstantej
Robalonora
To nie było rozsądne.
Miękka w dotyku i pofałdowana.
Naukowa ciekawość każe mi tam wskoczyć.
To było ekstra!
Wygląda trochę jak usta.
Bo to SĄ usta! Chodź, Woba, przyjrzymy się z bliska.
Nie wierzę, że to właśnie zrobiłam...
Teraz odpoczywa.
Wolałabym to zrobić inaczej, ale niech będzie.
Musi być otwarta, żebym mógł podróżować...
To nie jest zwykła zębata dziura w ziemi!
Nie wierzę, że to robię.
Śliska sprawa.
Ciekawe, czy połyka poległych w bitwie.
Jej paszcza przywita mnie z radością.
Ech, ale tam paskudnie.
Druga strona jest jeszcze gorsza.
Śmierdzi jeszcze gorzej, niż wygląda.
Straszna ta dziura!
To chyba żyje.
Byłem już w gorszych miejscach.
To niczym ponowne przyjście na świat.
Życie nie zawsze ma sens.
Nieważne, co zje, nigdy nie będzie syty.
Wyczerpująca lekcja biologii!
Śpiąca Megadrilacea oraduos.
Koncentryczne koła najeżone zębami ułatwiają błyskawiczne połykanie.
Będę musiała spalić te ciuchy!
Trzeba ją dźgnąć patykiem!
Ciekawe, czy lubi ostre jedzenie?
Od razu podskoczy ciśnienie!
Jeny. Przeniosłam się donikąd, a do tego na około.
Nie zwykłam migać się od brudnej roboty.
No to jedziemy!
Wolfgang czuje, że żyje!
Jak miękka poduszka rosnąca na ziemi.
Nie można go zranić!
Obrzydliwe miejsce!
Przypomina pupę!
Chyba nie chcę na to patrzeć.
Uch
Gwałtowna dziura
Głęboka. Ciemna
Hyuyu, jakże to było groteskowe!
Chyba mógłbym się tędy zabrać!
Oto, co myślę o pożywieniu śmiertelników.
Łiiiiiiiiiii!
Coś się rusza?
Ha, ha! To tylko zębaty tunel, florp.
MOJE OBWODY SĄ PEŁNE ŚLUZU.