Słowa Konstantej
Woba, spójrz w górę!
To jak, Wobuś, dodamy do świata trochę światła?
Uwielbiamy bezpieczną zabawę z wodą! Prawda, Wobuś?
Są na nim jakieś robale?
Zabawne, takich róży zazwyczaj nie spotyka się w dziczy.
Ale klawo wygląda!
W dziczy jada się nawet zielsko!
Klawo, że te kwiatki nam oświetlają drogę!
Ciekawe, dlaczego umiera.
Co jest, Woba? To tylko kwiatek.
Podlewać więcej? Czy mniej?
Będzie super na podpałkę.
Idealnie wysuszone!
O, futbol! Jasne, że jestem, ee... świetny w futbol!
Ciągle zapominam o nich poczytać w moim podręczniku.
Idealnie wysuszone!
Na dworze raczej się nie sprawdzi.
Kości pradawnej istoty!
Chyba mamy rozwiązanie, Woba!
"Kość ramieniowa jest połączona z..." Tylko która to była kość...
Wciąż czegoś brakuje.
Ze świeżo zebranymi owocami leśnymi.
Nazwę cię Bzyczek!
Biedactwo.
Nie przypomina żab z podręcznika...
Słodkich, muszystych snów.
Eee... może Woba będzie chciała.
Jak się człowiek postara, to ze wszystkiego zrobi kanapkę.
Chyba jeszcze nie dojrzały, są wciąż zielone.
Nie wygląda tak wytwornie, jak sobie wyobrażałem.
Dobre! Co w tym jest?
Nie pij zbyt szybko, bo cię głowa rozboli.
Mała jaszczureczka!
Mógłbym przysiąc, że chwilę temu była zielona.
Jak śpi, to jest jeszcze bardziej urocza.
Takie są po prostu owady! Chciałbym tylko, żeby zostawiły moje rośliny...
Muszki owocówki zdają się to lubić.
Dobre dla zdrowia!
Ojej. Chyba się zaraz rozpadnie...
O rety, nawet stąd czuję to gorąco!
Ledwie letnia.
Ogrzeje mnie, kiedy będę ścinał drzewa!
Ojej. Chyba się zaraz rozpadnie...
O rety, nawet stąd czuję to gorąco!
Ledwie letni.
Ogrzeje mnie, kiedy będę coś przybijał!
Ojej. Chyba się zaraz rozpadnie...
O rety, nawet stąd czuję to gorąco!
Ledwie letni.
Ogrzeje mnie, kiedy będę rozbijał skały!