Słowa Konstantej
Żegnaj, obrzydliwy łbie.
Okazuje się, że są rzeczy obrzydliwsze od pożerania dusz.
Żegnaj, obmierzłe mieszkanko.
Cokolwiek śmierdząca struktura, nie ma co do tego wątpliwości.
Ktoś już się tu zabawił.
Nie ma domu lepszego dla płaza wodnego, hyuyu!
Obślizgła jest głowa, co koronę nosi.
Odrobina deszczowej wody uratowałaby ich rządy.
Wycieraczka godna władcy.
Ktoś tu zrobił niezłego psikusa!
Proszę, proszę, a co to za psota się tu kroi?
Straże bez króla jak pszczoły bez ula.
Ale okropnie wali rybą...
Mermi magazyn mody.
Mermi magazyn mody.
Wstaje z błota, a wraz z tym kolców flota.
Hyuyu, książę! Z bajki!
Nawet jak się merm udusi, na odpoczynek czekać wciąż musi.
Mermia maszynka.
No i nici z występu, nie mamy tu wstępu.
No i nici z występu, nie mamy tu wstępu.
Misterna maszyna dla mermów.
Kusi mnie, żeby tam zajrzeć!
Puste naczynie.
Siłownia się wysiliła.
Śmiertelnicy mają ciekawe upodobania.
Nic mi po tej zdobyczy.
Latarka czołowa do rozjaśnienia moich mrocznych myśli.
Przykro mi, ale nie zwabisz moich duszyczek.
Kręci się w kółko i w kółko.
Śmiertelnicy czasami się gubią, hyuyu.
Hyuyu, ja też chcę mieć portret!
Czas coś nabazgrać, tak?
Nieco drewna do zatknięcia w ziemi.
O raju, ależ ty jesteś przerażający.
Być może w środku czeka niespodzianka.
Ble. Nawet nie ma rowków.
Wystygł i zastygł!
Roztocza aurę ciepła!
Smażone wnętrzności, hi, hi, hi!
Kret wyszedł z norki!
Uważaj, nie chciałbym cię przypadkiem dotknąć.
Kret kryje się w swej norce.
Nie wściubiaj nosa w nie swoje sprawy, hihihi!
W gilach szukajcie, a znajdziecie.
Widzę w nich każdy wymiar rzeczywistości!
Futro mi się jeży, gdy zaglądam do środka.
Jak się waszmość miewa?
Mieszkanko małych waszmościów.
Chyba przegapiłem zabawę!