Słowa Konstantej
Non! Sio z mojego ogrodu!
Zdaje się, że lecą do każdego, kto ma ten owoc.
Pożywna!
Zaczyna się kruszyć.
Wchodzi w drzewa jak gorący nóż w masło!
Temperatura spada.
Przyjemnie ogrzewa dłonie.
Zaczyna się kruszyć.
Młotek podawany na gorąco!
Temperatura spada.
Przyjemnie ogrzewa dłonie.
Zaczyna się kruszyć.
Wchodzi w skały jak gorący nóż w masło!
Temperatura spada.
Przyjemnie ogrzewa dłonie.
Zaczyna się kruszyć.
Wchodzi w ziemię jak gorący nóż w masło!
Temperatura spada.
Przyjemnie ogrzewa dłonie.
Zaczyna się kruszyć.
Motyka podawana na gorąco!
Temperatura spada.
Przyjemnie ogrzewa dłonie.
Mięciutkie, acz trochę przybrudzone.
Nie wygląda przyjaźnie!
Zaraz wybuchnie!
Czuję dziwny niepokój.
Nie zacznie się nagle ruszać, prawda?
Ach! Zapach świeżego czosnku!
Do czego mogę go dodać?
Ile czosnku! Aż się łezka kręci!
Ciekawe co z tego wyrośnie.
Ach. W sam raz na gorące dni.
Wnętrzności tych wrednych maszyn.
To nieapetyczne.
Ktoś pływa w żelatynie.
Coś pływa w żelatynie.
Nie posmarowałbym tym żadnego tosta.
Wygląda bardzo nieapetycznie.
Cóż za... ciekawy sposób na przechowywanie jedzenia.
Trzeba to złożyć.
Trzeba tu coś wetknąć!
Voila!
Upieczone na ogniu.
Nie żyje.
To nienaturalne.
Czy możesz... zabrać mnie do domu, do mej drogiej maman?
Coś w środku!
Pusto.
Lepiej nie będę im wchodzić w drogę.