Słowa Konstantej
To tylko tymczasowa ulga od bólu tego świata.
Tchórzliwy pająk.
Wszystko tak kiedyś skończy.
Chodząca śmierć.
Drzemie równo.
Nic, co robię, się nie sprawdza.
Coś przeżuwa.
Przykro mi, dzielny wojowniku.
Wojownik nocy!
Muszę zachować ostrożność.
Jego nóżki wyglądają na tak cienkie i delikatne, jakby miały się złamać przy najmniejszym kopnięciu...
Chyba nie chcę się tym bawić.
Żegnaj, kumplu.
Wszystko z czasem się psuje.
Jego życie jest krótkie, ale piękne.
Tyle zginęło. Ale ten jest bezpieczny.
To małe paskudztwo wybucha.
Nie rozumie pojęcia czasu. Ani straty.
Tyle zginęło. Ale ten jest bezpieczny.
Bądź wolny, maleńki!
Tyle zginęło. Ale ten jest bezpieczny.
Jasne spojrzenie na ciemne czasy.
Gwiazdy gasną, tak jak wszystko inne...
Mogłabym stworzyć mały układ słoneczny.
Dzięki temu nikt nie odważy się podejść za blisko.
Taka pogoda.
Istota cienia poszukująca światła... przygnębiające..
Jego piękno wywołuje u mnie ból serca.
Jego piękno wywołuje u mnie ból serca.
Istota cienia poszukująca światła... przygnębiające..
Ziemia dzieli się swym bogactwem.
Ziemia pnie się w górę.
Nawet śmierć nie jest wieczna.
Czy ty także rozpaczasz?
Śmierć byłaby aktem łaski.
Nawiedza go przeszłość...
Żadna mapa nie doprowadzi mnie do tego, czego szuka moje serce.
Śmierć upomniała się o swoje.
Co to ma niby być?!
Może te posągi dotrzymają mi towarzystwa.
Zarośnięty i opuszczony.
Czy jest tak, jak planowałeś?
Zimny, twardy kamień...
Każdy z nas nosi wiele masek...
Straszliwa myśl... A jeśli pod maską nic nie ma?
Uroczy wazon.
Żadnej nadziei na ciepło.
A ja wciąż nie mam celu.
Będzie z tego ster...
Ostre i śmiercionośne.