Słowa Konstantej
Mogę się tym trochę pobawić…
No dobrze, maluchu. Chcesz zobaczyć, jak wygrywam?
Miejmy to już głowy.
A to MUSI wylądować w wodzie?
Mam nadzieję, że moje rzeczy tu nie zmokną.
Fuj, śmierdzi starością!
Twarde. Staranujmy coś.
Zakładam, że lepiej zrobić odbijacze, niż zatonąć.
Fuuuj, to jest oślizgłe!
Zakładam, że lepiej zrobić odbijacze, niż zatonąć.
Haha, nie ma nic solidniejszego niż muszle.
Zakładam, że lepiej zrobić odbijacze, niż zatonąć.
Okej, łódź z zębami jest całkiem fajna.
Zakładam, że lepiej zrobić odbijacze, niż zatonąć.
Jedyną zabawną rzeczą w żeglowaniu jest odpalanie armaty.
Nie jest naładowana? Nuuuuuda.
A niech to... Hej, Wes, ty chyba zawsze chciałeś dać się wystrzelić z armaty, nie?
Jeżeli ją zbuduję, będę mogła z niej strzelić.
Ale jeżeli wsadzę ją do wody, nie będzie taka łatwopalna!
Oto łódkowa część łódki.
Umiem rozwiązywać jedynie problemy związane z ogniem.
No doooobra, działa całkiem nieźle.
Świetnie, teraz mam wielki głupi magnes.
To chyba oznacza, że działa.
Świetnie, teraz mam mały głupi magnes.
Wilsonie! Jak mam niby poskładać te śmieci do kupy?!
Hehehe, przekonajmy się, jak mocno dam radę się zakręcić i nie zwymiotować!
Dooobra, zamontuję ten głupi ster na tej głupiej łodzi.
Benia lepiej się przytula niż taką starą włochatą poduszkę.
Fuj, w tej poduszce są jakieś przemoczone śmieci!
Jak widać, tak też można użyć kwiatów.
To zdecydowanie najgorsza poduszka na świecie.
He, he. Trzeba myśleć szybko!
Wormwood coś tutaj namieszał.
Chyba nie nadadzą się na podpałkę.
Mogłabym to wciągnąć nosem!
Wystarczy dodać ognia do jedzenia i voila!
Nie ma co płakać nad spalonym mlekiem, co nie?
Hej, eee... tak właściwie to, w jakiej bibliotece pracuje pani Wiklińska?
„Zasada pierwsza: nie podpalaj ula”? Ale głupia książka!
Mniej czytania, a więcej pożarów!
To moja ulubiona książka!
Ciekawa. Jak na książkę.
Coś widzę i to podpalam. Nie potrzebuję do tego książki!
Jedynym nudniejszym zajęciem od łowienia jest czytanie o łowieniu.
Jak dla mnie w sam raz na rozpałkę.
Ojej, kogo to obchodzi?
Ojej, kogo to obchodzi?
Sucha i gruba, powinna palić się jakiś czas.
Rety, kolejna książka, której nigdy nie przeczytam!