Słowa Konstantej
Fuj, wystają z tego nogi!
Dajcie to Wilsonowi, z pewnością się mu spodoba! Hihihi.
Dajcie to Wilsonowi, z pewnością się mu spodoba! Hihihi.
Gdy kwiaty uschną, będzie z tego niezła podpałka.
Mam szlafmycę, ale gdzie mój świecznik?
Trochę jak ogień, tylko fioletowy!
Fuj! Jeszcze ciepłe!
To chyba kiepski znak...
Światło bez ognia. To sprzeczne z naturą.
Na pewno nie będzie miał nic przeciwko, jak sobie odrobinkę zwędzę.
Wygląda całkiem normalnie.
Chyba już mija.
Chyba nie działa.
Sytuacja jest stabilna.
Chyba się wyłącza.
Ostrzega mnie.
Paliwo powstaje do życia!
Byłaby znacznie fajniejsza, gdyby płonęła.
Jest trochę jak sny, którymi można ranić prawdziwe rzeczy!
Wewnątrz kryją się małe eksplozje.
Nie wiem, jak cokolwiek może rosnąć w tym dziwnym deszczu.
Po co? Mam koci refleks!
Wilson bardziej tego potrzebuje. Straszna z niego gafa!
O rety, zawsze chciałam mieć podgląd właściwości ziemi... To była ironia.
Wiosłowanie jest głupie. Nie moglibyśmy po prostu postawić żagla?
Ech. Może ktoś inny teraz powiosłować?
Ej, może jednak wiosłowanie jest fajne!
Sporo tu ziemi.
Sporo tu wody.
Wielki kawał ohydy.
Jak mam go podpalić, kiedy jest w wodzie?
Jak mam go podpalić, kiedy jest w wodzie?
Jak mam go podpalić, kiedy jest w wodzie?
A co gdybym, uwaga... po prostu go podpaliła?
A co gdybym, uwaga... po prostu go podpaliła?
Nie potrzeba tu aby spławika czy czegoś takiego?
Jak mam go podpalić, kiedy jest w wodzie?
Jak mam go podpalić, kiedy jest w wodzie?
Jak mam go podpalić, kiedy jest w wodzie?
Zaraz, co to ja robiłam? O, fajnie, nowa przynęta!
Ta przynęta robi do mnie miny...
Ech. Dlaczego niby miałabym chcieć cokolwiek robić w deszczu?
Mogę dzięki temu za jednym zamachem złapać rybę i dorobić się kataru.
Ha! Ryby są takie głupie... Au! Jeny, jakie ostre.
Ha! Ryby są takie głupie... Au! Jeny, jakie ostre.
Ha! Ryby są takie głupie... Au! Jeny, jakie ostre.
Ha! Ryby są takie głupie... Au! Jeny, jakie ostre.
Ha! Ryby są takie głupie... Au! Jeny, jakie ostre.
Ha! Ryby są takie głupie... Au! Jeny, jakie ostre.
Nie ukryjecie się przede mną, rybeńki!