Słowa Konstantej
Mam już kilka świetnych pomysłów.
Doprowadzę to do porządku!
Nie pozwolę uśpić mojej czujności!
Rozwaliliśmy ich na ziarenka.
To po prostu nie wygląda właściwie.
Wyjątkowo niesatysfakcjonująca konsystencja!
Wygląda nieźle!
Mogę sobie z tym nieco poeksperymentować.
Nie wiem, czy chcę tam wkładać rękę.
Ale z ciebie gigant!
Ten to już nigdy nie dostanie w dziób! He, he!
Znajdę dla niego jakieś zastosowanie.
To dopiero elegancki materiał.
Nie wygląda na zbyt szczęśliwego.
Nie żyje jak trup.
Teraz to zupa warzywna.
Tak to właśnie jest mieć małą siostrzyczkę.
Nie żyje jak kilka trupów.
Dziwny krzak.
Kawałek odpadł. Zrobione po łebkach.
Nic z niej nie wynika.
Wymyślny ten marmur.
To nie ma prawa zadziałać.
Hm, rośnie? Chyba?
Fajna.
Całkiem ładnie to wyszło.
Jak to w ogóle działa?
Pali się.
Spalony na popiół.
Sękaty krzaczek.
Trzeba chwilę poczekać.
Maluśka roślinka.
Wszystko poszło z dymem.
Wątło wygląda.
Jedno z głowy.
Tak jest. Drzewo.
Warly, to jest pyszne!
Ha. Tak.
Wygląda poważnie.
Ta maska odwaliła całą robotę.
Czemu wydaje mi się, że na mnie patrzy?
Czemu wydaje mi się, że na mnie patrzy?
Czemu wydaje mi się, że na mnie patrzy?
Czemu wydaje mi się, że na mnie patrzy?
Czemu wydaje mi się, że na mnie patrzy?
Dosyć to idiotyczne.
Czemu wydaje mi się, że na mnie patrzy?
Czemu wydaje mi się, że na mnie patrzy?
W tej masce końskiej księżniczki coś się kryje.
Czemu wydaje mi się, że na mnie patrzy?