Słowa Konstantej
To długo trwa.
Już prawie jest!
Czas coś zjeść!
Zakurzony stary garnek.
Dziwne pudło zastanawia Wolfganga...
Zaraz z całych sił przywalę w te przyciski!
Głupia maszyna nic nie robi.
Ha! Wolfgang mógłby sam przenieść tę wielką skałę!
Dźwięki z podłogi!
Może to tylko ładna podłoga.
Kolejne drzwi?
Wskaże drogę do... czegoś.
Już nie wskazuje drogi.
Magia czy nauka, Wolfgang nie jest wybredny.
Ładny posąg, ale pokryty bazgrołami.
Bardzo wymyślne.
Ładny posąg, ale pokryty bazgrołami.
Bardzo wymyślne.
Ładny posąg, ale pokryty bazgrołami.
Wolfgang się mylił, jest bardzo źle.
Zdaniem Wolfganga wydaje się w porządku.
Dokąd się wybierasz? Wolfgang pójdzie za tobą!
Frymuśny filar jest pusty. Kiepsko.
Spod spodu wydobywa się dziwne buczenie.
Wolfgang nie potrzebuje ochrony.
Wolfgang nie potrzebuje strasznego pancerza z kamieni!
Drapie.
Pasuje do muskułów.
Wolfgang nie potrzebuje ochrony!
Straszne, mocne kości.
Wywołuje głód czy zaspokaja go?
Klei się od środka.
Wolfgang nie potrzebuje ochrony zbroi robota, ale podoba mu się kolor.
Jest prawie tak potężna jak kałdun!
Potężny Wolfgang nie potrzebuje pancerza!
Wygląda zdrowo.
Twardy. Jak Wolfgang!
Tylko dla liściastego przyjaciela? I tak za małe na muskuły Wolfganga.
Jakby włożyć małą straszną szmatę!
Straszny płaszczyk cieszy się, że Wolfgang go wkłada.
Ooo... Sir Wolfgang!
Nie można przeczytać.
Nie ma czasu na czytanie znaków!
Poćwiczę literki!
Nie można przeczytać.
Nie ma czasu na czytanie znaków!
Poćwiczę literki!
Szkielet ognia.
Kawałki okości przypalonej teleportacją!
Kawałki kwiatka przypalonego teleportacją!