Słowa Konstantej
Nie ma czasu na rymowanie, czas zbiec śmierci, panowie i panie!
Wszystko się mieni, to trzęsienie ziemi!
Miejsce nie jest właściwe, czas spadać stąd, pókim żywy.
Poważnie, nadciąga coś, co się wściekło wyraźnie!
To królik nadzwyczajny! Koniecznie żyć mu dajmy!
Mam!
Co to za dźwięk spod ziemi? Może los mój się odmieni?
Cóż to za sztuczki?!
Mój umysł rozwinął się!
Chochlik powraca!
No już! Na nogi!
Wracaj tutaj, głupia gąsko.
Królewska pszczoła! Chylę czoła!
Gdy twój majestat ujrzałem, aż oniemiałem!
Tak, to ona! Cóż to za korona!
Czapka dla głupka! Hi, hi, hi!
To z ciebie się śmiejemy! Hi, hi, hi!
Do pajaca człowiek wraca!
No nieźle. Potwory powróciły.
Chyba moja dusza jest zbyt zbrukana.
Jestem... godzien?
W albumie wszystko zapisałem, co wiedzieć chciałem.
Świecący kolega, co za mną biega!
Coś mnie mocno uderzyło, a wroga nie widzę – to trochę niemiło!
Czy to światło słońca? Chyba nie do końca.
Ach, od razu lepiej!
Jestem spętany!
O nie! Myślisz, że dasz radę mnie złapać?
Nie urośnie bez śniegu.
Większe nie będzie – choć śnieg jest wszędzie!
JESTEM PRZEMOCZONY!
Jakaż to szkoda być chochlikiem potrzebującym dusz!
Nie chcę już wysysać dusz!
Muszę czynić tak upiorne rzeczy, aby przeżyć!
Padam z głodu!
Mam ochotę na przepyszne dusze!
Nie mogę się doczekać pysznych smakołyków!
Obawiam się, że wkrótce będę musiał coś przekąsić.
Przeklinam swój pusty chochliczy żołądek!
Fakt, że ich śmierć daje mi życie, jest naprawdę tragiczny.
Wkrótce będzie mi trzeba więcej dusz.
Czuję głód dusz.
Kończą się okazy z mojej kolekcji.
Wkrótce przyda mi się duszowa przekąska.
O rety. Kończą mi się dusze, niestety.
Zostało mi już niewiele dusz.
Mam dość dusz, aby nie odczuwać głodu.
Mam nadzieję, że nie byłem zanadto chciwy.
Kiedy wystarczy? Nigdy! Hi, hi, hi!
Uwielbiam ucztować na duszach.