Słowa Konstantej
To narzędzie do psikusów.
Ups i ojej!
Mógłbym wsadzić tam szpony.
Zgubiłem trop. Czuję się zagubiony.
Zaprowadzi mnie tam, gdzie chcę dotrzeć.
Szczęście prawdziwe! To miejsce właściwe!
Hej, hej, hej! Zbliżamy się!
Węszę niczym psisko, że jesteśmy już blisko!
Bardzo, bardzo ciekawe!
Wyskakujmy stąd, hop, hop!
Och, futro staje mi dęba z ekscytacji!
I oto rozpoczyna się ekscytująca rozgrywka!
Muszę dok zbudować, by zacumować.
Żaden ze mnie głupek, wybuduję słupek, hihi!
Co za lalunia! Hihihi!
Juści, łódź ta żagiel rozpuści.
Pełne zaopatrzenie łodzi, toż czekać się nie godzi!
Zabawmy się w chochlika w środku!
Warly spędza nad tym mnóstwo czasu.
Bójcie się mnie! Jestem upiornym chochlikiem!
Imponująca.
Ogień nic ze środka nie wyłuska, hi, hi, hi!
Klatka do trzymania wściekłości smoka.
Niegdysiejszy blask zniknął pod uderzeniami młota.
Jasno płonie w dzień i w nocy.
Pali się, jak trzeba, jakby mnie kto pytał o zdanie.
Prosto od smoka. Hyuyu!
Upieczony na smoczym ogniu.
Owoc wielki niczym smok niewielki!
Posiej, a będziesz jadł!
To ja i moje rogi powinny być głową!
Teraz z większą zawartością smoka.
Przyczepcie mój ogon do końca tego ogona!
Od łusek wolę futra.
Kamień ciemny niczym noc.
Kamienna forteca dla mego mózgu.
Kto wie, skąd to wyrasta.
Jeno kłoda.
Płoną góry, płoną lasy.
Drzewo czy krzak, spalone w drobny mak.
Było i nie ma.
Stare, martwe drzewo, wybielone i na brzeg wyrzucone.
Ba-dum-tisz!
Upiekło mu się.
Hihi, krzaczku, machasz do mnie?
Krzak bez ziemi jest jak ryba bez wody.
Krzak bez ziemi jest jak ryba bez wody.
Wsadź krzak do ziemi nim los się odmieni!
Wsadź krzak do ziemi nim los się odmieni!
Ale zabawnie, roślina, która małpuje małpy!