Słowa Konstantej
Chyba nie żyje!
Ubiję cię na mięso!
Do uciążliwego hałasowania.
A to ci dopiero młot!
Najbardziej wołkowa poduszka, jaką było mi dane zobaczyć.
Spanie na wodorostach budzi we mnie postrach.
Poczuj na twarzy moc kwiatów!
Co za obrzydlistwo, w ringu nikt nie podejdzie za blisko!
Hi, hi, doświadczeni z nich żartownisie.
Och, to nie do końca mój styl.
W sam raz na ból istnienia!
Odrobina tej cieczy uleczy i wszystko zabezpieczy! Kup oślizgły balsam, nim ktoś się skaleczy!
Na wyższą temperaturę i ognia wichurę!
Nieco lekarstwa na poprawę samopoczucia.
Lekki tu chłód, bez wątpienia.
Głaz zamarznięty na kamień! Hyuyu.
Ojej! Głaz!
Tak tu miło, że aż nieprzyjemnie.
Całkiem tu przyjemnie!
Nie zjadłbyś chyba innego psotnika, prawda?
Warczące pnącze? Zastanawiające.
Hyuyu, sprawdźmy, czy da się wywabić tę krabinę z jej skorupy!
Jeśli zimno czujesz wszędzie, wypij napar, dobrze będzie!
Z braku laku spróbuję i paproci smaku.
Napar lepki na chwilę, gdy brakuje piątej klepki.
Od zawsze marzę o takim naparze!
Kiedy odlatuję, biorę łyk i już się dobrze czuję!
Szaleństwa chcesz? Łyka bierz!
Gdy ochłody poszukujesz, właśnie tego potrzebujesz.
Wywar zdrowy, bądź jak nowy!
Może i szkoda, ale nie była już młoda.
To tak ładnie świeci, że uraduje dzieci!
Na pewno zgodzi się Perełka: piękne to światełka!
Pustelniczka się ruszy według zachcianek duszy!
Nadchodzę, pani ma krabowa: to droga ekspresowa!
Do ugaszenia mego pragnienia!
Czekam i marzę o tym wywarze!
Sekund może pięć minęło, a tu wszystko już spłonęło!
Ojej! Nie ma jej!
Chwila wymoczenia i świat na lepsze się zmienia.
Biadoli ma dusza, bo w źródełku susza.
Nie chcę zmoczyć futra, bo schnąć będzie do jutra.
Przed wybudowaniem nie można zajmować się zalewaniem.
Odrobina troski może doprowadzić do niespotykanych zmian.
Okropna dziura, w której mieszka stara paszczura.
Czy będzie to przesadne, gdy to pranie skradnę?
Gdy ta ozdoba się zjawia, klimat jej domu poprawia.
Sterta łakoci za wyrazy dobroci!
Wielka sterta muszli.
Zrujnowana nadzieja.