Słowa Konstantej
Hyuyu, ciężko wygląda!
Co za lekkość!
Błyskawiczny chochlik!
Odpukać w niemalowane drewno, na wszelki wypadek!
Ale tu szponów!
Szybciej! Lepiej!
Chochlik bojowy!
Do boju!
Jak się pan miewa, szanowny panie?
Przybywam tu bez celu. Chcę się bawić, przyjacielu!
Hyuyu, co za magia!
Hyuyu, kimże jesteś?!
Ojej, ale elegancko się czuję!
Łaskocze mnie w rogi!
Bum! Zium! Para-bum!
Nie chcę umierać, hyuyu!
Nieco rozkwitu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Potężny miecz do pokonania wroga!
To układanka o jednym elemencie.
I oto ruszam!
Dodaje mi nieco siły!
Siekiera, która nie da się poniewierać!
Urządzenie do skakania. Napędzane ogniem.
Hop, kicnięcie i skok! Hyuyu!
Więcej energii! Szybciej!
Urządzenie do skakania krótkiego zasięgu!
Dodaje mi całe mnóstwo siły!
Chochlik przybywa na ratunek!
Pamiętam, gdy sam byłem w tym wieku.
Wewnątrz przyjaciel spoczywa zaszyty.
Czy w środku jest coś uroczego?
Ojej, ojej, chyba jest ci za zimno!
Wygodnie jak w małżu.
Ależ z ciebie pocieszne stworzonko.
Pobłogosławiono cię darem wiecznej młodości! Tak, w rzeczy samej!
Jadasz dusze?
Ojej, umiera z głodu!
Moja mama chyba wciąż ma gdzieś moje.
Teraz nie będą mnie bolały kopytka!
Jak się odważę, to pewnie się poparzę!
Wolałbym nie zanurzać tam palców.
Zimna lawa.
Nawet śmiertelnicy nie zawracają sobie tym głowy.
Śmiertelnicy strasznie się irytują, kiedy się coś robi z ich jedzeniem.
Zostanę przy duszach, dziękuję.
Nie ma potrzeby walczyć, mój drzewny przyjacielu!
Rzeźba ładna, tylko przedstawia strasznego sztywniaka, hi, hi, hi!
Nie ma potrzeby walczyć, mój drzewny przyjacielu!
Podziemne jedzenie na czarną godzinę.
Obejdźmy się bez krzyku, jednak nie chcę zastrzyku.