Słowa Konstantej
Sól w mym oku!
Sssyk!
Ciekawe.
Co za wspaniały dzień. Więcej soli.
Tiri-riri, trali-lali, wszystko nam już stąd wybrali.
Kto przy takiej doli nie chce odrobiny soli?
Mogę krzyczeć aż do jutra, że przy czapce trzeba futra.
Ojej, ojej, o raju!
Hyuyu, nie dostaniesz mnie!
Hmpf! Chodzę tam, gdzie mi się podoba!
Hyuyu! Ja też jestem szalony!
Że też nie wziąłem ze sobą pianek!
Teraz naprawdę ostro śmierdzi!
Zaczyna śmierdzieć.
Roi jej się, że jest drzewem.
Zebrane, wszystko zebrane.
Nie czujesz się najlepiej, co?
Hihihi, nasz przyjaciel ma coś jednak pod tym blaszanym deklem!
To dość okrutny psikus.
Nie zasługujesz na taki los.
Dzień dobry panu!
Ktoś tu miał mały wypadek.
Skąd się tu wzięła? Niewiedza jest częścią zabawy!
Ktoś po kryjomu zrobił czapkę ze złomu!
Nie zbliżasz się ni kroku, a wszystko masz na oku!
Kamień z serca dla artysty. Hyuyu!
Z pewnością jakiś głupi psikus.
Nie mogę stworzyć czegoś z niczego.
To moje dzieło.
W środku kryje się coś ciekawego!
Chyba się udało!
No chodź, pobawmy się!
Nadchodzi koniec, to przecież goniec.
Aż w głowie się może zakręcić!
W środku kryje się coś ciekawego!
Chyba się udało!
No chodź, pobawmy się!
Proszę, proszę, to przecież skoczek!
Aż w głowie się może zakręcić!
W środku kryje się coś ciekawego!
Chyba się udało!
No chodź, pobawmy się!
Nie wierzę! To wieża!
Aż w głowie się może zakręcić!
Błysnął płomień i nastał jej koniec!
Dla umysłu o horyzontach tak szerokich, jak morze jest głębokie!
Ulubiona zupa każdego wędkarza!
Walnąć w taką skałę byłoby szokiem niemałym.
Gdzie ta kula sobie hula?
Niech mnie kule biją, to ją wchłonęło!