Słowa Konstantej
Bestia by coś podjadła. Ciekawe, jakie mięso by skradła.
Warunki robala zostały spełnione!
Robal jak wąż się wije – najlepiej celować w szyję!
To już jest koniec, nie ma już nic.
Cokolwiek tu było, już sobie poszło!
Ale uroczy mały kotek!
Oooch, tajemnica!
Proszę, proszę, ta roślina wygląda kwitnąco!
Chyba coś gryzie naszego kwiatuszka.
Więdnie bez towarzystwa podobnych roślin.
Ktoś tu ma ochotę na pogaduszki?
Ktoś tu się prosi, żeby się wynosić.
Wody potrzebuje, nic mi się z tym nie rymuje.
Potrzebna jej lepsza ziemia i nie trzeba lepszego uzasadnienia.
To był jednak błąd, zbyt gęsty mamy klomb.
Skoro pogoda nie taka, ta roślina zaraz da drapaka.
Z przykrością informuję, że coś zdrowie tej rośliny rujnuje.
Płomienna tajemnica rozwija się, by zachwycać!
Patrzę, lecz nie widzę tego padołu!
To rani me uczucia.
Hyuyu, ale zabawa!
O rany.
Przynajmniej posiłek nie jest już surowy! Hyuyu!
Nicość! Nicość!
To już chyba po wszystkim!
Tam są ci eleganccy ptakoludzie!
Glarg... Nie ma tu niczego, gdzie się chowają?!
Glurg. Musieć poczekać, inni mermowie tego używać.
Hej! Próbuję z tobą porozmawiać!
Do zabawy potrzeba więcej drapiących futrzaków!
Hmm, żadnych dobrych kryjówek.
Glurg. Nudna ta gra.
Grrr... Chcę wejść!
Tego się tu nie daje.
Eee? Gdzie podziali się ptakoludzie?
Potrzebować więcej przekąsek.
Tylko dla żelaziaków.
Florp?
Gdzie podpalaczka? Duży misio nie słucha!
CHWILA! Brak poduszki!
Glurp! Za mocne.
Glurp. On zbyt zajęty.
Źle się czuję... zrobię to później.
Woda już dostatecznie gorąca, florp.
Woda za twarda.
Nie lubię czekać, florp!
Nie potrzebuję innego zwierzątka, glort.
Grrr, nie sięgam!
Hę? Ty nie ten!
Wolniej, ptaszki!