Słowa Konstantej

Lepiej z tym nie walczyć.

Niewiele tu było, gdy się pojawiłem.

Dokonało się.

Myślisz, że nie próbowałem?

To koniec. Nie ma ucieczki.

Udało ci się mnie znaleźć. I co teraz zrobisz?

W zamian chcę jedynie pokoju.

Witaj!

Dam ci jedzenie, złoto, prosiaki, czego tylko będziesz potrzebować.

Dogadajmy się. Możesz tu zostać. Osiedlić się nawet.

Tron nie pozwoli na coś takiego. Próbowałem.

Czyżby tak miało się to skończyć?

Ach, głupiec ze mnie. Pozwoliłem sobie na odrobinę nadziei.

Dzięki. Słuchałem tej piosenki całą wieczność.

Chyba sobie zasłużyłem.

Jak chcesz. Tylko pamiętaj, że to twoja decyzja.

Chodzi o to, że...

Przyzwyczaiłem się do wygrywania.

Jesteśmy bardzo podobni.

Och, wydawało ci się, że nikogo przed tobą nie było?

HA!

Dlatego cię tu sprowadziłem.

Dlatego ich tu sprowadziłem.

Witaj! Nie wyglądasz najlepiej.

Lepiej znajdź sobie coś do jedzenia, zanim się ściemni!

Moje myśli nie są tak przejrzyste jak niegdyś.

Kim jest ta cała Mamusia? Ach, tak. Miła pani.

Od jakiegoś czasu strasznie chodzą za mną ryby. Dziwne.

Pip za bardzo się o mnie martwi.

Hej! Pohandluj ze starym Sammym!

NASIONA! NASIONA! NASIONA!

Co to ja..? Och! NASIONA SPRZEDAJĘ!

Dobra, dobra. Nie ma co się puszyć.

Bardzo mi przyjemnie.

Wy to się zawsze się śpieszycie.

Ta zaraza nie jest taka najgorsza.

Wróć tu jeszcze, dobrze?

Poczekaj... Kto ty jesteś?

Dziękuję, przybyszu.

Dobry wieczór! Pohandlujemy?

Przynajmniej to choróbsko nie odebrało mi wąsów, ho, ho!

Sammy zaczyna się trochę gubić, ale ja ci tego nie mówiłem.

Wielu chorych zniknęło w morzu. Dziwna sprawa.

Trzeba ci było zobaczyć miasteczko dawniej. Piękne czasy.

Mam w sprzedaży wyłącznie najlepsze towary!

To straszne miejsce dla dorastającego koźlątka.

Śpieszymy się, co?

Nie zwlekaj.

Nie będę marnował więcej twojego czasu.

Chylę kapelusza.