Słowa Konstantej
O rany, co ci się stało?
Nawet śmierć nie znosi klątwy?
Ktokolwiek to był, nic po nim nie zostało, tylko bestia!
Przynajmniej ma jeszcze serce.
Jakie to toporne!
To było podłe i zdecydowanie niepotrzebne, Woodie!
Hmm, mogłabym przysiąc, że zamienił się w łosia.
Daj mi chwilę, Woodie. Nawet nie poczujesz!
Woodie, mnie trudno zaskoczyć, ale tobie się udało.
Przepraszam, Woodie, ale nie mam czasu na uprzejmości!
Spokojnie, zaraz będziesz dawnym sobą!
Hmm, mogłabym przysiąc, że zamienił się w bobra.
Jeszcze nie czas na ciebie, Woodie. Nie, jeśli ja mam coś do powiedzenia!
Hmm, mogłabym przysiąc, że zamienił się w gęś.
Spokojnie, Woodie, nie pozwolę, żeby to się tak skończyło!
Zabiłeś! Dlaczego!?
Masz serce wielkie niczym twoja broda, Woodie.
Czas tego krzesła już przeminął.
Za moich czasów mówiono na to „krzesło”.
Zajęte.
W takim miejscu jego dni były policzone.
Stół. Nie do wiary.
Tak, coś na nim jest.
W końcu czego można się spodziewać po górce ziemi?
O czymś zapomniałam... Ech, to pewnie nic ważnego.
Teraz mi się przypominało!
Teraz odpoczywa.
Wolałabym to zrobić inaczej, ale niech będzie.
Wolałabym podróżować własnymi środkami transportu.
Smaczna, lekka przekąska!
Kilka zmarszczek to nic złego!
O czymś zapomniałam... Ech, to pewnie nic ważnego.
Na wszystkie kukułki... Uspokoisz się w końcu?!
Wormwood chyba nie jest zbyt bystry...
Wormwood! Urosłeś od naszego ostatniego spotkania?
Spokojnie, Wormwood, mam wszystko pod kontrolą!
Morderca! Wyślę cię do piachu, z którego wypełzłeś!
Przypomnij mi, żebym już nigdy więcej nie umierała.
Chyba się zepsuła.
W życiu nie widziałam tak żwawej marchwi.
Przestań się wiercić!
Ucięła sobie drzemkę.
Co za zabawne stworzonko.
Szkoda, że są takie pyszne.
Chyba nie ma niczego lepszego do roboty.
Czuję się pewniej, gdy jest w pobliżu.
Cofamy się w czasie, czyż nie?
To naprawdę było konieczne, Wortox?
Wortox to ktoś, kogo trudno rozgryźć...
Mam wrażenie, widziałeś więcej niż ja, Wortox.