Słowa Konstantej
Bonjour, widzę cię!
Et voilà! Ostatni petit chat.
Ach, ma już wszystkie!
Powinien być jeszcze jeden.
Następnym razem muszę się bardziej postarać.
Zabawa wkrótce się skończy.
Chyba poszedłem za daleko...
Hmm, powinny gdzieś tu być...
Mogę się przyłączyć, s’il vous plait?
Trzy, dwa, jeden... allons-y!
Coś nadchodzi!
Ubili nas jak śmietanę! Chodu!
Zrzucił kajdany!
Kręci mi się w głowie...
Blisko... zdecydowanie za blisko!
W tej kuchni jest zbyt wiele kucharek!
Niczego nowego się nie nauczyłem.
Déjà vu.
Deszcz drobiu.
Brzmi jak blender!
Cóż to był za blask?
Może się wstydzi.
Cokolwiek czai się w pobliżu, na pewno zainteresuje się tą flarą.
Uff... Aż skwierczę...
Mój żołądek płonie!
Muszę bardziej uważać, co jem...
Zaczynam czuć się niedobrze...
Mon dieu, jestem małpą!
Chyba jakiś czas nie będę gotował nic z bananami...
Już prawie, mon ami!
Zdaje się, że coś tam jest uwięzione.
Poczuj słodki smak wolności!
Już prawie, mon ami!
Zdaje się, że coś tam jest uwięzione.
Poczuj słodki smak wolności!
Już prawie, mon ami!
Zdaje się, że coś tam jest uwięzione.
Poczuj słodki smak wolności!
Może tak będzie lepiej.
Skrzydlate choróbsko!
Moja wołowinka nie wygląda najlepiej!
Te dziwne, straszne ptaki przyleciały, by się najeść!
Wolałbym nie umrzeć.
Nie czas zamykać oczy!
Akurat tym razem wolałbym nie umierać we śnie!
Jest za jasno, żeby spać.
Nie jestem zmęczony.
Nie pogardziłbym wcześniej czymś do jedzenia.
Głód zwycięża nad wyczerpaniem.
Najpierw muszę zejść z mojej wołowinki.