Słowa Konstantej
Mon dieu, woda zamieniła się w szkło!
Pełnia księżyca.
Księżyc w nowiu.
Księżyc się zmniejsza.
Księżyc się powiększa.
Ojej, ostre!
Skróci mój czas pracy o połowę!
Ciągle ciepły.
Kawał szkła.
Nocomar pod szkłem!
Oko bez źrenicy.
Czarujące.
Kawałek nieba w moich dłoniach.
Piękne, prawda?
Chyba jest kruche.
To siedlisko pająków jest jakieś inne...
En glace.
Świeżutkie.
Mon dieu, ziemniaki można wykorzystać w lepszy sposób.
Zdecydowanie ma moc.
To chyba kluczowy składnik tego, nad czym on pracuje.
W środku nic nie ma!
Ciekawe, co dzięki temu przyrządzimy.
Z wolnego wybiegu.
Wiesz, jak mogę wrócić do maman?
Już prawie, mon ami!
Wszystkie składnik są już na miejscu.
Coś mi mówi, że to część jakiegoś większego przepisu...
Mon ami, trzeba odnieść cię na miejsce.
Hę? Dokąd chcesz się udać, mon ami?
Zabiorę cię do domu tout de suite!
Oui, zabiorę cię tam, gdzie twoje miejsce.
Potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby się dogotowało.
W środku coś jest i chce się wydostać.
W środku coś jest i chce się wydostać.
W środku coś jest i chce się wydostać.
Oczywiście, że mogę zabrać cię do domu.
Cierpliwości, mon ami, wkrótce wrócisz do domu.
Dodałby koloru... potrawie z makaronu.
Hm. Ma dość... ciekawy aromat.
To jakiś półmisek na ziemię?
Zostało jeszcze tylko kilka składników.
Może to jakaś oprawa na światło?
Dostaję od tego gęsiej skórki.
Wygląda, jakby sięgało nieskończenie głęboko.
Ciekawe, czemu tak bardzo chce tutaj zostać.
Pali się!
Quel dommage.
Został tylko pieniek.
Cóż za przedziwne drzewo.