Słowa Konstantej
Okaz zdrowia.
Coś ją martwi.
Chyba potrzebuje towarzystwa.
Potrzebuje rozmowy.
Chyba już czas na pielenie.
Masz ochotę się napić wody?
Substancje pokarmowe na pewno ją ożywią.
W ogrodzie jest zbyt ciasno, non?
Hm... to chyba nieodpowiednia pora roku.
To niezwykle zmartwiona roślina.
Obawiam się, że samo się zaraz ugotuje.
Nic nie widzę!
Świeże! Eee... może nawet zbyt świeże.
Czyżbym czuł szczyptę cynamonu?
Nie wygląda to dobrze.
Za długo stało na ogniu.
Jako kucharz czuję się trochę zakłopotany.
Prawie mi przykro, że muszę już iść!
Gdzie żeś ty, kruku? Pokaż się!
Do diaska! Nic do zrabowania!
Ma baczenie na coś innego.
Do tych łowców trzeba więcej myśliwych.
To nie jest arena godna naszych uczestników!
Poswawolimy jeszcze trochę innym razem.
Nie powstrzymasz mnie!
Nie wyszkolono go do noszenia takich rzeczy.
Zdaje się, że kruki powróciły do Odyna.
Przynależy do metalowego wojownika.
Mała bestyjka musi zebrać własne legiony.
Ta wspaniała bestia słucha tylko swojej pani.
Jakże mam tak ruszyć do walki bez broni?
Cóż za ekscesy!
Kończ waść! Czeka mnie chwała!
Niestety, siły me są wątłe.
Ktoś już to zaczarował!
Ma mocną obronę!
Mój czas jeszcze nie nadszedł.
Nie dam rady zapanować nad dwoma!
Muszę wpierw zsiąść z mego rączego wierzchowca.
Już mam przewodnika.
Muszę być szybsza!
Liżą mnie płomienne języki.
Powinność jednej osoby.
Aaa! Moje futra!
To tutaj trzymam wszystkie swoje ulubione futra i skóry.
Niechże wybierze wpierw swe odzienie.
Bez zwierzęcia nie ma czego szczotkować.
Najpierw zwierzę musi zapuścić grzywę.
Trzaska od mocy jak Mjolnir!
Poszarżowało i się wyczerpało!