Słowa Konstantej
Szlachetny wierzchowiec potężnego wojownika!
Ślinka mi cieknie na sam widok...
U mego boku – potężna bestia! Przede mną – droga ku zwycięstwu!
Chrapie jak ciocia Hilda.
Moja bestia musi być najedzona i gotowa do walki.
Paradnie bym w niej wyglądała.
Mój szlachetny wierzchowiec zasługuje na nagrodę.
Lubię wełenkę.
Przedstawienie musi trwać!
Przygotowania do występu na scenie są prawie tak zajmujące jak przygotowania do bitwy!
Zwierz jest gotowy, by przymierzyć swe odzienie.
Muszę się przygotować!
Ten dzwonek nakazuje kudłatym zwierzom lojalność.
En guarde!
Pszczołohełm, w rzeczy samej.
Ciągle bzyczą, ciągle coś knują.
Brzmi podejrzanie.
Uważaj pod nogi!
Dziś twe królestwo upadnie!
Kraina miodem płynąca.
Pszczoły powiększają swe królestwo.
Mieszkanie skrzydlatych wojowników.
Coś dla świecorobów.
To zawiera potężne zaklęcie.
Wrócisz w kajdany, nikczemniku!
Wolę szczęk krzyżowanych ostrzy.
Cóż za odważny niedźwiedź!
Bestię tę natchnął duch walki!
Powędrował ku wrotom Walhalli.
Wypchany niedźwiedź. Mały.
Owoce. Nie lubię.
Ciepła czerwona papka.
Wolę chyba soczysty stek.
To nie mięso.
Może tak oblepić go łajnem?
Strawiony przez ogień przeznaczenia!
Duszę jej toczy choroba.
Słabnie na moich oczach!
Owocowy krzaczek.
Ktoś zwędził owoce.
Jest za gorąco, żeby wyrósł.
Dobrze.
Strawiony przez ogień przeznaczenia!
Duszę jej toczy choroba.
Słabnie na moich oczach!
Pokryty króliczym jadłem.
Koniec króliczego jadła.
Ohyda.
Z wyglądu przypomina wstrętne porzeczki, ale... ten zapach... czyżby mięsa?
Ten bochenek musi być z mięsa!