Słowa Konstantej
Bardzo się skurczyły.
Nie wygląda mi na zbyt soczyste.
Ciężko cię zabić. Szanuję to.
Ale dziwne.
Zamknięte. Ależ to denerwujące.
Może nie wygląda zbyt wytwornie, ale jest praktyczne.
Ugina się pod ciężarem.
Nie wytrzymał nacisku.
Na jakiś czas wytrzyma.
Ugina się pod ciężarem.
Cóż za niespodzianka.
Mam nadzieję, że jest tak solidny, na jakiego wygląda.
Ktoś inny musi wziąć się do pracy.
Ktoś inny musi wziąć się do pracy.
Zbilansowany posiłek.
Garnitur to to nie jest, ale daje radę.
Ależ... rustykalne.
Już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio piłem porządną herbatę.
Cóż za moc!
Duby smalone.
Naprawdę trzeba się tyle narobić dla odrobiny jedzenia?
Chyba muszę się podzielić.
To nieodpowiednie miejsce dla tego.
Można to w ogóle nazwać przybornikiem?
Jaką zakazaną wiedzę na temat wędkowania skrywasz?
Przydałby mi się dzień relaksu z wędką.
Sto procentu cukru.
Nie udał mi się ten eksperyment.
Przez nie duptaki są bardzo terytorialne.
Smakuje zrujnowanymi marzeniami.
Zaczyna się wychładzać.
Coś się tu rusza.
Dość ciepło?
Trochę to potrwa.
Już za chwileczkę...
Cóż... kuszące.
Uplecione z brudnych kłaków wołka.
Dawno nie jadłem dobrego jajka po szkocku.
Dają lekkiego kopa.
Wyrośnięty już nie jest taki uroczy.
Potrafią nieźle zjeść.
Teraz znacznie łatwiej się nim zająć.
Głodna bestia to niebezpieczna bestia.
Paliwo potrzebuje więcej punktów skupienia.
To powinno wystarczyć.
Działa!
Moja piękna maszyna w kawałkach!
Teraz trzeba go włączyć.
Wciąż czegoś brakuje.
Pudełko pełne smutku i rozpaczy.