Słowa Konstantej
Widziałam kiedyś, jak mama używa go w ogrodzie.
Mniam, pychota!
Ale to będzie zabawa!
Dziwny ten owoc, ale smaczny!
Nigdy jeszcze nie jedliśmy słodkiego makaronu!
Jak skończymy, to zamienimy ten patyk w miecz.
Ale to gorące.
Razi czarami.
Podobno dzieciom nie wolno się nimi bawić...
Małe strachliwe muszki.
Szukasz przygód? Weź w kieszeń garść świetlików!
Ogień płonie pod jego łapami. I w jego wnętrzu!
Niedobry szczypiący chwast!
Zebraliśmy je?
Jak niebezpieczne może być pióro?
Musimy wrzucić coś do ogniska, zanim zgaśnie.
Doskonały sposób na zimno. I ciemność.
Ale wielki ogień!
Ogień robi się malutki.
Ciepło i przyjemnie.
Skończyło się. Choć nie na zawsze!
Mieliśmy się nie bawić zapałkami.
Kończy się paliwo.
Wyłączony.
Idealny do bitwy na śnieżki.
Ryby są zdrowe.
Może złapiemy anchois!
Kiedyś jeździliśmy z dziadkiem na ryby.
Na pewno lepsza byłaby upieczona.
Mniam, pycha!
Ktoś wyssał z tego cały sok.
Rybeńka.
Trochę oścista.
Trzeba długo żuć, ale nam to nie przeszkadza!
Uwielbiam je! Ale tylko ja.
Jako tako.
Jak akwarium, tyle że jemy te rybki...
Delikatna i wilgotna. Pycha.
Ach, żeby tak poczuć na skórze ostrą krawędź.
Ojej!
Łii!
Mamy coś fajnego!
Obiecaj, że nie będziemy się pluskać...
Musimy przyznać, że kwiatki są bardzo ładne.
Śliczne, czerwone płatki! Uwielbiamy je!
Kolorowa korona.
Pięć porcji każdego dnia.
Ooo, świecący kwiatek!
Nie świeci jasno.
To nie jest grzeczny kwiatek!