Słowa Konstantej
Możemy pomóc!
Winona nie pozwoliła nam się tym bawić. Pierwszy raz była taka stanowcza…
Fuj!
Trochę maziowata.
Kamienie ze starego miasta.
Teraz jesteśmy królem.
Będzie rozróba!
Wygląda dość marnie.
Zimno nam.
Ocenia nas.
Ogołaca bestie.
Naprzód!
To siodło z pajęczych przekąsek!
Uwielbiamy jeździć na wołku! Łii!
Ale będziemy mieć frajdę na tym siodle!
Wigfryda dobrze opiekuje się swoim wierzchowcem.
Pycha, ale ostre!
Od tego jedzenie wolniej się psuje.
Żałujemy, że polizaliśmy. Ohyda.
Wiemy, że to obrzydliwe, ale i tak mamy ochotę to polizać.
Ale dziwna skała.
Wyglądają trochę strasznie.
O, odrasta!
Ktoś już zabrał całą sól.
Dziwny z ciebie pies, ale cię lubimy!
Wendy powiedziała, że to ona teraz będzie kapitanem.
Nie w ten sposób!
Auć!
Leży nam na drodze.
Coś jest nie tak z tym kamieniem.
Ale jasno!
Może trzeba mu nieco rosołu?
Wszytko w porządku, sadzonko?
Ale powoli rośnie!
Nie smuć się, mały! Odrośnie.
Ciepło chyba ją zepsuło.
Naprawdę nauczył się tego wszystkiego od samego gapienia się?
Ktoś powinien się tym zająć.
Spalił się ze wstydu.
Pobawmy się w przebieranki!
Chyba nic mu nie jest...
Ooo, znaleźliśmy stronę!
Ciągle śmierdzi jak pot świni!
Dzięki temu widzimy jeszcze dalej!
Och, jest tyle możliwości...
Oooch. Możemy zrobić drugi?
Zawsze chciałem nauczyć się garncarstwa!
Wow! Wygląda świetnie!
Wygląda naprawdę nieźle!
Proszę! Znacznie lepiej!