Słowa Konstantej
Chyba nie powinniśmy już bawić się z tą małpą.
Wiedzieliśmy, że miła z ciebie małpeczka!
Przytulna dziura na naszą głowę.
Zdaje się, że Woodie jest w kiepskim humorze.
Woodie... Coś go gryzie.
Mogę cię pogłaskać? Czy nasze łapy przejdą przez ciebie jak przez powietrze?
Hmm. Chyba coś podpaliłeś, Woodie.
Cześć, Woodie! Cześć, Lucy!
Hej, Woodie. Chcesz zapolować z nami na serca?
Będziesz nam opowiadać bajki?
Nie martw się, przywrócimy cię do normalności! Znaczy, tyle ile się da.
Łał! Dasz nam się przejechać na swoim grzbiecie, Woodie?
Damy radę znaleźć dla ciebie wystarczająco duże serce?
Powinieneś być bardziej przyjazny, Woodie!
Woodie bywa gburowaty, ale to miły człowiek.
Tak nam się wydawało, że czuliśmy dym.
Mama zawsze mówiła, że nie potrafię usiedzieć na miejscu.
Mama zawsze mówiła, że nie potrafię usiedzieć na miejscu.
Szkoda.
Pamiętam, jak rysowałem przy stole.
Pamiętam, jak rysowałem przy stole.
Trochę ziemi. Wielkie rzeczy.
Czy coś mogłoby pójść nie tak?
Obrzydliwy!
To chyba żyje.
Byłem już w gorszych miejscach.
Ohyda! Wygląda na chorą!
Wydziela przedziwne światło.
Dasz radę to zjeść?
Czy coś mogłoby pójść nie tak?
Ej, Wormwood! Przyjaciele nie biją przyjaciół!
Chyba nie powinieneś zbliżać się do ognia.
O, to nasz dobry przyjaciel, Wormwood!
Biedny Wormwood! Samotność go zabiła!
Wiklińska mówi, że nie możemy się już kolegować!
Wormwood naprawdę nas wspiera!
Och, nie!
Hej, maluszku!
Będziemy o ciebie dbać.
Pora na dobranoc.
Pachnie smakowicie i owocowo.
Wygląda smakowicie.
Dobrej nocy!
Chyba jest za duży, żeby wejść do słoika.
Łoł.
Hej! Zachowuj się, Wortox!
Proszę się zachowywać, panie chochliku!
Hej, Wortox! Masz ładne rogi!
Och, nie! Wortox! Jesteś ranny!
Och, nie! Co żeś narobił, Wortox!