Słowa Konstantej
Pożywne i doskonałe do bicia!
Mniej surowe, bardziej smaczne.
Banany rosnące na słońcu... Jakie to nienaturalne.
Jakież to smutne, że nie masz domu.
Jakie to uczucie być wyrwanym z własnego domu?
Podoba mi się to, że nie żyje, ale należy zwrócić ją ziemi.
Podoba mi się to, że nie żyje, ale należy zwrócić ją ziemi.
Och. Są takie miękkie. I kudłate.
Podoba mi się to, że nie żyje, ale należy zwrócić ją ziemi.
Szkoda, że mnie nie zmiażdżył, kiedy miała okazję.
Och. Ale ciężkie.
Mrozi mnie do szpiku kości.
Po co ktoś miałby nosić taki ciężar...
Jest prawie tak ciężki jak moje serce.
Ogrzeje ciało, ale co z sercem?
Wszyscy nosimy ciężary. Jego jednak... wydaje się dość dosłowny.
Powoduje palący ból.
Kolczasty i śmierdzący.
Mniej kolczasty, ale jeszcze bardziej śmierdzący.
A ten czemu urósł taki wielki?
Roślina, która pragnie zaistnieć.
Smakołyk pozbawiony słodyczy...
Żyją tylko po to, aby sprzątać. Co za męczące życie.
Biedactwa, ich dom nie jest już bezpieczny.
Zabójstwo królików pozwoli mi uniknąć zabójczego mrozu.
Tak wygląda węgorz.
Węgorz, który przeszedł próbę ognia.
Co to w ogóle jest?
Po upieczeniu wygląda jeszcze dziwniej.
Niestety nie jest trujący, mimo że ma chorobliwie fioletowy odcień.
Roślina, która pragnie zaistnieć.
Gdybym tylko miała wtedy szansę ci pomóc.
Przynajmniej rozgrzewa dłonie.
Nic nie trwa wiecznie.
Mroczny odpowiednik preparowania. Podoba mi się.
Świeci... przynajmniej na razie.
Wyrwaliśmy kwiaty z ich domów dla własnej przyjemności.
Wszystko kiedyś umiera.
Tak jest chyba lepiej...
Płonie jasnym płomieniem.
Wykorzystany i pozostawiony na śmierć.
Wszystko kiedyś umiera.
Przyroda jest taka nudna.
Płonie jasnym płomieniem.
Wykorzystany i pozostawiony na śmierć.
Wszystko kiedyś umiera.
Cykl jego życia dobiega końca.
Rozciągliwe to oko.
Ogarniam wzrokiem oko.
Strzeż się złego oka.